 |
chyba nigdy nie będziesz mój... tak na serio. // truskawkowa5mamba
|
|
 |
mogę oddychać Tobą. // truskwkowa5mamba
|
|
 |
kocham tylko Ciebie, nienawidzę przez to siebie. // truskawkowa5mamba
|
|
 |
zasypiam - myśląc o Tobie. budzę się - z myślami o Tobie. wstaję - by Cię zobaczyć. oddycham - dla Ciebie. marzę - o Tobie. palę - przez Ciebie. piję - przez Ciebie. stałam się wredną suką - przez Ciebie! // truskawkowa5mamba
|
|
 |
patrzymy na siebie, mijamy się na korytarzu, chodniku, klubach i myślami zawsze wracamy do chwil gdzie byliśmy blisko, oddychaliśmy sobą. gdzie miłość wisiała w powietrzu. ale my tego nie wykorzystaliśmy, gdy był nasz czas. baliśmy się, żyliśmy chwilą, zatraceni w zabawie, wódce i w nocnych przygodach. // truskawkowa5mamba
|
|
 |
niby się nie znamy, niby nic o siebie nie wiemy. a pragniemy siebie tak cholernie mocno, aż boli. to obłęd. // truskawkowa5mamba
|
|
 |
delikatnie mówiąc, to nie jest fajne. podchodzimy na pełnym lajcie do tego turnieju, z uśmiechem, nawet nie tyle co konkurując ze sobą, a wspierając się i dobrze bawiąc się grą. lecz ta świadomość, że właściwie to nasze ostatnie rozgrywki, po czym słońcem będziemy cieszyć się inaczej. sporadycznie spotkamy się na okolicy w okrojonych składach, pochłonięci swoimi szkołami. nie będzie tych wiadomości nad ranem, żebym w tej chwili pojawiła się na plażówce, masy zdjęć, wszystkich "ale kurwa piła! zabij!", "skoczne to bydle", "jak zjebałem, przepraszam, taka zajebista piłka!", "jak gram z Tobą dobrych kilka lat to czegoś takiego jeszcze nie widziałam", "na dziewczynę?! połamie Ci ręce, jak inaczej nie potrafisz!", "rzuciłaś się, ach, jak bosko" - i masy, masy innych. zaraz pakuję do torby najpotrzebniejsze rzeczy i idę cieszyć się ostatnimi meczami, ale smutno jest, bo przez dziesięć kolejnych miesięcy nie będzie już tak samo.
|
|
 |
- idziesz ze mną? - rzucił do niego kumpel. pokręcił głową, reagując tak samo na kolejne namowy. padało coraz mocniej, więc w końcu zwinęliśmy się z boiska. rozkminiając coś z innym ziomkiem trzymał się kilka metrów za nami. - ej, ja chyba lecę skrótem, bo się zbiera na konkretną ulewę. siemanko Wam! - ruszyłam w przeciwnym kierunku, co od razu go zainteresowało. momentalnie przyspieszył. - ja lecę z nią, bo jeszcze coś jej się stanie. - rzucił i ruszył za mną, a kiedy oddaliliśmy się nieznacznie, powoli zaczynałam się zastanawiać w którą stronę uciekać. pierwsze zdanie rzucone do mnie: - jak tam chcesz, ale ja sądzę, że lepiej gdybyś tą koszulkę zdjęła. - z kim ja tworzę team,boże.
|
|
|
|