 |
- cukierki, ciastka, kisiel, płatki kukurydziane, kanapki, herbata z cytryną. coś jeszcze? - Twoje usta, jeśli można. ♥ / notte.
|
|
 |
- co to znaczy kochać? zapytała mnie trzyletnia siostra. - a czemu pytasz? wyjąkałam ze zdziwienia. - bo wiesz, ja naprawdę lubiłam moją lalkę, a gdy odpadła jej ręka i musiałam ją wyrzucić to nie było mi jej szkoda, więc chyba nie potrafię kochać? zapytała. a ja? nie wiedziałam co odpowiedzieć. skąd trzyletnie dziecko miało mieć pojęcie czym jest miłość. / notte.
|
|
 |
a księżniczką? byłam tylko w Jego oczach ♥ / notte.
|
|
 |
to takie smutne, gdy znasz się z kimś piętnaście lat i nagle ten ktoś odchodzi. po prostu usuwa się w cień. nie możesz na niego liczyć, nie możesz powiedzieć, że masz prawdziwego przyjaciela, bo on odszedł. jego już nie ma. nie istnieje dla ciebie, choć żyje w realnym świecie. myślisz, może to minie? ale z czasem będzie coraz gorzej. codzienne rozmowy, zamieniają się w sms'y na które odpowiada ci, tak, nie, może i aha. tylko tyle. kiedyś? mogliście rozmawiać godzinami. teraz? nie powie ci nawet głupiego 'cześć'. miłe prawda? / notte.
|
|
 |
- zachowujesz się tak, jakby podobał Ci się ból po Jego odejściu. nie możesz po prostu zapomnieć, wymazać go z pamięci? zapytał mnie kumpel. - wiesz... zaczęłam. to nie tak, że mnie to bawi. mnie to rozrywa na kawałki. może nie chce zapominać tych wszystkich cudownych chwil, bo było ich wiele. może nie chce zapomnieć Jego uśmiechu, tonu głosu, dołeczków w policzkach i tego jak słodko marszczył czoło gdy raziło go słońce. usiadłam by schować głowę w kolanach. to tak, jakbym chciała zapomnieć ile to jest dwa plus dwa, widzisz? nie da się. odpowiedziałam zanosząc się płaczem. kumpel stał jak wryty i choć wiedział, że nie ma racji mówiąc, że łatwo jest zapomnieć, nie przyznał mi racji, bo wiedziałby, że to bolałoby sto razy bardziej, niż fakt, że jedyna miłość w moim życiu, już nigdy nie będzie przy mnie. / notte.
|
|
 |
- dlaczego jesteś smutna, zapytał mijając mnie na ulicy. - bo, życie mnie przerasta, bo nie daję już rady, bo nie ogarniam fałszu wypisanego na twarzach przyjaciół, bo opadam z sił i chciałabym być już tam, po drugiej stronie, odpowiedziałam roniąc łzę. patrzył na mnie, wzrokiem, który wskazywał skruchę. - ale poradzisz sobie, musisz być silna, powiedział uśmiechając się. - silna? ja mam być silna, wycedziłam przez zęby. uważasz, że mam być silna, cierpiąc przez takiego dupka jak ty? uważasz, że sama mam radzić sobie z problemami? krzyczałam. - tak, odpowiedział. musisz, bo nie zasługujesz na takiego skurwiela jak ja. i odszedł, tak po prostu, zostawiając mnie samą na chodniku pełnym gapiów, którzy napawają się bólem i upadkiem innych. tych słabszych. / notte.
|
|
 |
chciałabym, żebyśmy kiedyś, razem stojąc na krakowskim moście, przyczepili kłódkę do barierki na znak naszej miłości, wiecznej miłości. ♥ / notte.
|
|
 |
to właśnie Jego uśmiech jest moim ulubionym. ♥
|
|
 |
a jeśli kiedykolwiek ogarniesz czym jest miłość, to daj znać, razem pójdziemy się najebać, zaklinając życie. / notte.
|
|
 |
upadam. wstaje. uśmiecham się. idę dalej. potykam się. biorę haust powietrza. przełykam ślinę. staram się równomiernie oddychać. tracę siłę. upadam by ponownie wstać. zaklinam życie. opadam na ziemię. budzę się i płaczę w poduszkę. upragniona monotonia. / notte.
|
|
 |
ten ból, psychiczne blizny i Ty. to wszystko uderzyło we mnie z ogromną siłą. i nie mówię tutaj o rozdzierającym się sercu, o oczach, które pragnęły zatopić się w jego spojrzeniu, czy potrzeby przytulenia. ja tak bardzo pragnęłam uwolnić się z sideł miłości. chciałam, żebyś zrozumiał co straciłeś, a nie napawał się widokiem, gdy upadam. chciałam, żebyś pomyślał sobie, 'dlaczego to wszystko zniszczyłem?' chciałam, żebyś cierpiał, równie bardzo jak ja. / notte.
|
|
 |
tonę, rozumiesz? tonę w Tobie. nie ratuj mnie proszę, daj napawać się chwilą. / notte.
|
|
|
|