 |
|
jesteś chwilowo, tylko by o sobie przypomnieć, a potem bez wyjaśnień odchodzisz. męczy mnie już ta gra. jeżeli chcesz wiedzieć- poddaję się, odpadam, nie mam siły, przegrałam... | gazowana
|
|
 |
|
Jeśli muszę i wybrać będę mógł, jak odejść, to przecież dobrze, dobrze o tym wiem, chciałbym umrzeć przy Tobie. Jeśli kiedyś wybrać będę mógł, jak to zrobić, to przecież dobrze, dobrze o tym wiem, chciałbym umrzeć z miłości. /Myslovitz
|
|
 |
|
Udowadniasz mi, ze nic nie znaczę, że moje czyny nic nie zmienią. Przepadną gdzieś niezauważone. Są takie małe, słabe, bezsilne. Nie dają rady w zderzeniu z rzeczywistością. /pierdolisz.
|
|
 |
|
moje życie jest proste. panują tu stabilne, surowe zasady.
ludzie odchodzą, miłość się ofiaruje a nie żąda. wspomnienia się zatapia w kwasie.
|
|
 |
|
mówiłeś, że zawsze gdy mi będzie zimno, przyjdziesz i mnie przytulisz. pamiętam dokładnie, jak płonęły ci oczy, gdy to mówiłeś. tak dawno. teraz siedząc samotnie w pustym pokoju, ponad wszystko pragnę twojej obecności. naciągam sweter na zziębnięte dłonie i podchodzę do okna. kilka ruchów i jest otwarte na oścież, wiatr targa firankami niczym welonem nieumarłej panny młodej. przerażająco mroźne powietrze przechodzi przeze mnie jak przez szmacianą lalkę. dociera do wnętrza kruchego ciała i ziębi i tak już zlodowaciałe serce. telepię się, szczękam zębami, powieki zaciskam do bólu. 'zimno mi' powtarzam w myślach, z jedyną gorącą w tym pokoju - nadzieją, że staniesz tak po prostu w drzwiach, i według obietnicy weźmiesz mnie w ramiona. przyjdź, kochanie. dotrzymaj słowa, tylko okna, nie zamykaj. nie pozwól bym ogrzała się do końca. pokochajmy wieczną zimę. jedynie wtedy, nie odejdziesz. nigdy./nieswiadomosc
|
|
 |
|
-Który raz malujesz te paznokcie? -Bede je malować do skutku! -jakiego!? -aż sie uspokoje!!!
|
|
 |
|
Nagle przestałam pisać listy (diary)
|
|
 |
|
Bedzie noc, albo poźny dzień...stane wtedy pewna siebie po raz pierwszy (diary)
|
|
 |
|
Zasypiam,
Już śpię,
Nie denerwuj się,
Śpię…
|
|
 |
|
Ja siedze na moście
…Pan je ślimaki
|
|
 |
|
Teraz siedzisz tutaj, na tej cholernej krawędzi Spoglądasz przez pryzmat wszystkich swoich myśli...
|
|
|
|