 |
nieszczęścia lubią być, parami dopierane, tak to jest.
|
|
 |
nadciąga ten dzień, gdy wszystko zmieni się. bałagan tu zostanie a w nim ja.
|
|
 |
lecz nie mogę winić jego ani jej.
|
|
 |
jak zwykle to ja, wykręcam numer Twój i powiem Ci o Tobie piszę znów.
|
|
 |
cała sala kołysała się w takt twoich bioder
niejeden dałby za nie świat, bo ich ogień
wabił spojrzenia, lecz zamieniał ćmy barowe w popiół
dawał do zrozumienia żeby dać sobie.
|
|
 |
zapadłam na chorą międzymiłość.
|
|
 |
nadzieje jednak mam , odzyskać błogi stan.
|
|
 |
odbudowujemy to, co straciłysmy.
nigdy nie bedzie jak dawniej, liczysz sie z tym, ja też. każdy to wie. elosz.
|
|
 |
powiedziec tych parę słów, że tęsknię, przepraszam, zalezy mi znów.
|
|
 |
a ja chcę żeby znowu było normalnie. nadal chcę.
|
|
 |
wyciągnij ten problem na tapete, oferuję szybkie rozwiązanie.
|
|
 |
znowu mylisz prawdę z opinią większości.
|
|
|
|