 |
teraz stale było jej zimno. jakby zamarzała od środka. i to ciągle zmęczenie. już rano musiała walczyć ze sobą, żeby wstać z łózka, a potem było jeszcze gorzej. z każdym dniem było gorzej. a ona nie umiała tego powstrzymać.
|
|
 |
Zaczytana w bezsensownym składzie liter dopijam zimne kakao, przegryzając ostatni kęs śniadania. Szkoda, że wraz z ostatnim okruszkiem nie zniknie mi pamięć o tobie.
|
|
 |
Na smutne wieczory, drogi panie, herbata z cytryną i miód.
|
|
 |
Ketaminą znieczulę serce, by nie reagowało na Twoje niebycie.
|
|
 |
ześlizguję się po twoim karku, spadam w dół po plecach i roztrzaskuję się o podłogę.
|
|
 |
ja już sobie dałam spokój.
ale moja nadzieja czasem jeszcze lunatykuje.
|
|
 |
Czy myślisz, że można tak łatwo zapomnieć ten czas gdy krok po kroku przybliżałeś się do mnie?
|
|
 |
Lubiłam jak byłeś moją codziennością. A teraz pozbywam się najcudowniejszego przyzwyczajenia.
|
|
 |
Nie wyszło nam to zakochanie, co?
|
|
 |
Z dziurami w sumieniu i miejscem na serce. I tak byś mnie takiej nie zechciał.
|
|
 |
Brakuje wysokiej temperatury. W powietrzu i w sercu.
|
|
 |
Nie przyjdę więcej jak żebraczka po uczucie.
|
|
|
|