 |
|
płakać będziesz na pewno, ale nie wiem czy ze szczęścia .
|
|
 |
|
stanąć przed Nim, uśmiechnąć się i powiedzieć " spierdalaj, jestem boska ".
|
|
 |
|
' jedno miejsce , wiele wspomnień.
|
|
 |
|
' niech świat się zatrzyma. jestem szczęśliwa !
|
|
 |
|
pierdol to, co będzie jutro.
|
|
 |
|
jeszcze nie jedna łza spłynie zanim wszystko zrozumiem.
|
|
 |
|
do dzisiaj pamiętam, Twój telefon o 4 nad ranem. zacząłeś krzyczeć, że natychmiast mam zejść na dół. ledwo rozbudzona, w pidżamie zbiegłam na dół, wystraszona, że coś Ci się stało. 'co jest grane?!' krzyczałam, zbiegając po schodach. będąc na dole, przetarłam oczy z niedowierzania. stałeś roześmiany, a na śniegu z miliarda płatków czerwonych róż było ułożonego gigantyczne serce. 'zwariowałeś?!' - krzyczałam, płacząc ze wzruszenia. założyłeś na moje zmarznięte ramiona, swoją kurtkę, a później wziąłeś na ręce, zauważywszy, że stoję boso na białym puchu. - chyba czegoś zapomniałaś - wydukałeś, patrząc na moje zziębnięte stopy. - a Ty, gdybyś miał świadomość, że jestem w niebiezpieczeństwie, zamiast lecieć mi na pomoc, szukałbyś kapci? - spytałam, całując go rozkosznie.
|
|
 |
|
najbardziej kretyńskim usprawiedliwieniem dla Twojego odejścia, mogło być to które mi podałeś, odchodząc bez skruchy. 'to dla Twojego dobra.' to tak, jak wyrwać motylowi skrzydła, twierdząc że tak będzie lepiej. to tak jak zabójstwo noworodka, tylko po to aby, uchronić go od każdej podłożonej przez życie nogi.
|
|
 |
|
leżeliśmy koło siebie w cudzym łóżku, po jednej z despotycznej domówek. spałeś, trzymając swoje muskularne ramie na moim biodrze. nasłuchiwałam Twojego oddechu, starając wyrwać się z Twoich objęć, tak aby Cię nie zbudzić. chciałam się z Tobą pożegnać dziękując za wieczór. chciałam Cię zostawić, tak jak odkłada się zabawkę na regał po skończonej zabawie. byłeś dla mnie nikim. tylko jednym z kolei, stojących w kolejce, aby być moim. podniosłam się cicho z łóżka i sięgając po Twoją koszulę, niechlujnie ją zarzuciłam na swoje wciąż rozgrzane ramiona. wzięłam swoje czarne szpilki do dłoni, paczkę papierosów włożyłam do kieszeni koszuli i już miałam, otwierać drzwi sypialni, kiedy usłyszałam jak łkasz przez sen, szepcząc moje imię. w Twoich ustach, brzmiało wyjątkowo. śniłeś o mnie. o mnie, nie o żadnej innej. na ciele poczułam dreszcze. nadal napawając się tym cudownym dźwiękiem, wyszłam. przecież uczucia, to tylko brudna przeszkoda w mojej grze. grze w której pionkami, są mężczyźni.
|
|
 |
|
Oglądałam `królów densfloru` nagle na ekranie telefonu pojawiła się wiadomość , pomyślałam , że pewnie sieć chce mi zaproponować kolejną nagrodę. Jednak to byłaś Ty. Zdziwiłam sie widząc na nagłówku nadawcę , nie zastanawiając się długo odebrałam . Napisałaś , że Przepraszasz i nie wiesz co Ci wtedy odbiło. Nie odpisałam , chociaż moje serce nadal za tobą tęskni i nie potrafi zapomnieć o najlepszej przyjaciółce w życiu. Ale kiedy myślę , jak się wobec mnie zachowałaś , czuję do Ciebie nienawiść , bo wybrałaś sztuczne szmaty a nie osobę z którą przyjaźniłaś się 5 lat. [dajjointa]
|
|
|
|