 |
|
idąc ulicą obserwuje się to 'nowe pokolenie' bawiące się na ładnym, ogrodzonym placu zabaw, grające w piłkę na strzeżonym orliku, jeżdżące na rowerach w wyznaczonych miejscach. wydaje się, że mają lepiej, bo wszędzie ktoś ich pilnuje i są bezpieczni. szczerze mówiąc to obserwując tą całą szopkę, brakuje mi czasów kiedy dzieci bawiły się na własną rękę. kiedy młodzież wychowywała młodszych na rapie czy reggae, a niekiedy nawet bez konkretnego powodu pokazywała dzieciom, gdzie jest ich miejsce. kiedy przed grą w piłkę, na jakimś starym boisku, trzeba było przeskoczyć płot i pozbierać szkło z potłuczonych butelek po piwie. fakt faktem, że czasem wracało się do domu z podrapanymi kolanami czy siniakami tu i tam, ale już od małego dzieci wiedziały jak sobie radzić, gdy nadchodzą jakieś problemy. teraz dzieci nie mają takiej 'szkoły życia', nie muszą radzić sobie z przeszkodami, bo wszystko za nich robią dorośli. problem nastanie dopiero, kiedy dorosną na tyle / część 1/ schowalimimisia
|
|
 |
|
nie pojmuję sposobu w jaki to wszystko zniszczyliśmy. nie wiem którędy dopuściliśmy do siebie całą tą toksyczność. jak pojawiło się między nami tyle niedomówień - między dwojgiem ludzi, którzy mówili sobie wtenczas o wszystkim, analizując nawet zjedzone śniadanie. wybraliśmy inne drogi na tamtym skrzyżowaniu, nie przeczuwając, że zarówno u mnie, jak i u Niego, pojawią się przeszkody nie do pokonania w pojedynkę.
|
|
 |
|
zaakceptuj coś, czego nie możesz zmienić. zmień coś, czego nie możesz zaakceptować. / ?
|
|
 |
|
Nie trzeba być idealnym, żeby idealnie do kogoś pasować./?
|
|
 |
|
Polej za te wszystkie lata tu na dole ten nasz świat czasu szmat i wspomnień że ja pierdole.
|
|
 |
|
nie analizuj, ciesz się, że jest jak jest.
|
|
 |
|
nie wiem czego chcę. chwila. COFNIJ COFNIJ COFNIJ. chcę Ciebie.
|
|
 |
|
czasami wiesz lepiej jest się tak całkowicie od niego odizolować. skasować numer, archiwum rozmów, spalić zdjęcia, zakopać wszystkiego jego rzeczy. ładniej zapomnieć, gdy w zasięgu wzroku nie widzisz rzeczy, które Ci o nim przypominają.
|
|
 |
|
skoro tak Ci się z nią dobrze rozmawia, miło spędzacie wspólny czas, słodko razem wyglądacie to się kurde za nią bierz, a nie będziesz mnie wkurwiać takimi tekstami jaka to ona jest cudowna
|
|
 |
|
- ał. złamiesz mi zaraz nogę. -lepiej żebym Ci złamała nogę niż serce
|
|
 |
|
coraz dziwniej smakuje ta wódka, mieszająca się z kolejnymi łzami o słonym posmaku.
|
|
 |
|
na twarzy miałby wypisane zdziwienie. bynajmniej początkowo, stopniowo pojawiłaby się także domieszka złości, która z każdą sekundą przybierałaby na sile. prędzej czy później zacząłby krzyczeć coś o tym jak zawiódł się na mnie. złapałby w dłoń przezroczystą butelkę i roztłukł ją o ścianę, kalecząc się, a ja patrzyłabym tylko na resztki spływającej wódki na podłogę. wygłosiłby przemowę o moim braku hartu ducha, który miał przeze mnie przemawiać. powiedziałby szereg raniących słów, zacisnąłby boleśnie palce na moich ramionach, katowałby mnie bezdusznie. ale to wszystko nic... ważne, że byłby.
|
|
|
|