 |
|
Te wszystkie umiejętności, budowanie swojej marki, wrażenia, aura nic nie znaczą, nic, jeśli nie masz przyjaciół i kochanych osób obok. Ludzie mogą cię cenić, podziwiać, mówić, że kochają ale gdzie jest twój przyjaciel, albo osoba przy której czujesz się w idealnym miejscu na ziemi. Chyba mam już wszytko poza autentycznymi ludźmi z sercem, zdrowymi, zdolnymi kochać więc na co mi to wszytko, gdzie iść, do czego dążyć. Stary a głupi ja, rozumiem i czuję ale nie wiem, nie potrafię.
|
|
 |
|
Idę przed siebie, robię to co mogę, wokół ludzie ale idę sam i kiedy myślę, że już nie mam sił, czuję promyk na duszy, niby nic nie zmienia bo i tak wiem gdzie idę, ale miło wiedzieć, że dla kogoś coś znaczę.
|
|
 |
|
Nie wiem co mam myśleć o tym jak bardzo tęsknię za tobą. Szaleństwo? Słabość? Tęsknota za czymś co naprawdę ma znaczenie? Czasem nic już nie rozumiem i ta droga wydaje mi się czasem słusznym wyborem a czasem jedynie ucieczką przed bólem. Codziennie spodziewam się, że Cię spotykam ale nigdy nie wiem co powiedzieć. Zamiast słów chciałbym objąć, przytulić, ale wtedy zdaję sobie sprawę, że uciekłabyś, a ja miałem rację, że to wszytko było kłamstwem.
|
|
 |
|
Teraz,z perspektywy czasu, widzę połamanych ludzi, źle kochanych, szukających czegoś co da im znać, że coś znaczą, że zasługują na uwagę i miłość ale sami nie potrafią kochać, ani siebie ani tego na którego czekają. Złe postrzeganie tworzy źle wybory, złe życie. Wiem, że już nie da się nic zmienić, nic naprawić w tym życiu, dlatego robię to co powinienem i szukam radości między brakami. Zaplatany jestem w konsekwencjach, ale w tym kokonie dojrzałem, jeszcze będę latał, jeszcze rozwinę skrzydła, w kolejnym życiu, w lepszym życiu.
|
|
 |
|
mam w sobie tyle pokory, że wiem, że możesz zastąpić mnie kimś innym, ale jestem na tyle pewna siebie, że wiem, że nie znajdziesz mojej energii, uśmiechu, wyrozumiałości i dobrego serca w nikim innym
|
|
 |
|
Dziś jest taki dzień, że wypiłem mocną kawę po wypiciu energetyka i miałem w końcu siłę zrobić 10% tego co planowałem.
|
|
 |
|
Przyzwyczajam się do cienia, rozumiem już, że światło które widziałem było tylko przebłyskami szczecia, gdzieś spoza klatki, w której utknąłem gdy odebrano mi klucz, tak dawno, że nie mogę tego pamiętać. Przestaję się bać, akceptuję, że tu zostanę, że to moje miejsce, w ciemności odnajduję spokój, gdy wiem, że nie muszę już drapać tych ścian, bić pięściami, szarpać się z ciemnością aby dotknął mnie choć promień radości. Między cieniem a mrokiem wsłuchuję się w pustkę, idę przez nicość, tnę ciemność postanowieniami i wstaję tak szybko jak upadam. Nagle wiem gdzie iść gdy pogodziłem się z otchłanią gdy wzgardziłem słońcem. Może bez uśmiechu, może bez podskoków ale bez łez i strzał w sercu.
|
|
 |
|
Jestem przekonana, że gdybyśMY spotkali się pierwszy raz w jakimś pociągu, na pewno przegadalibyśmy każdą sekundę podczas wspólnej podróży. Dzieli nasze domy rodzinne olbrzymia odległość, dlatego prawdopodobieństwo takiego przypadkowego spotkania wynosiłoby jak trafienie szóstki w lotto. Mogłaby to być trasa Ostróda - Iława, Kłodzko - Wrocław, albo Warszawa Zachodnia - Warszawa Centralna. Głównym tematem rozmów z niewątpliwie przyspieszonym tętnem na pewno byłby nasz WZROST..
|
|
 |
|
Zalewa mnie dziś katar a i tak jakoś wiedzę, że wszytko się ułoży, czeka mnie czas szczęścia.
|
|
 |
|
To powinno być takie proste, nie myśleć za dużo, nie biec za szybko, nie pragnąć za bardzo, nie stać w miejscu za długo. Powinno a nie jest.
|
|
 |
|
Cel na najbliższy rok, 5 lat lub całe życie - polubić poniedziałki. Albo chociaż przestać dołować się od niedzielnej pobudki, że następnego dnia będzie PONIEDZIAŁEK..
|
|
 |
|
Pomimo największych mrozów od dobrych paru lat i wędrówkach po górach w kilkustopniowym mrozie, spacerów nad morzem po zamarzniętym piasku twardszym od skał, konieczności spowalniania na drodze lekko pokrytej śniegiem najlepszego kierowcy z miejsca pasażera dla własnego komfortu psychicznego, ta zima była dla mnie najcieplejsza ze wszystkich..
|
|
|
|