 |
|
"Każdego dnia uświadamiał sobie co stracił.
Jak ogromnie mu na niej zależało.
Najmądrzejsza kobieta w jego życiu,
kochana, cudowna, wartościowa, śliczna.
Miała wszystkie cechy,
które zawierał jego ideał kobiety.
Tęsknił za nią cholernie.
Słysząc, niegdyś ulubioną piosenkę wpadał w szał.
Oglądając wspólne zdjęcia - płakał.
Codziennie wracał myślami do tego dnia,
w którym się poznali."
|
|
 |
|
Największym kłamstwem,
jakie bywa udziałem człowieka,
jest oszukiwać miłość.
Leżeć na czyimś ramieniu,
a marzyć o innym.
Całować z zamkniętymi oczami,
w których aż pali odbicie innej twarzy.
Kłamać milczeniem bardziej niż słowami..
|
|
 |
|
Największym kłamstwem,
jakie bywa udziałem człowieka,
jest oszukiwać miłość.
Leżeć na czyimś ramieniu,
a marzyć o innym.
Całować z zamkniętymi oczami,
w których aż pali odbicie innej twarzy.
Kłamać milczeniem bardziej niż słowami..
|
|
 |
|
Ej Znów o nim myślisz ?
- Yyy.nie no co ty
- Taa
- Ej no ale ten jego uśmiech
|
|
 |
|
Chciałabym wyglądac tak jak ona, ponieważ Ty ją kochasz..
|
|
 |
|
już ci się nie podobam? -a skąd przyszło ci do głowy że ty mi sie podobasz? -tak pomyślałam po tym jak zacząłeś do mnie pisać te wszystkie słodkie esy i jak się na mnie ciągle patrzyłeś.- Haah ,dziewczyno ja się tylko dobrze bawiłem ; ]
|
|
 |
|
i nie mogę zapomnieć tej Twojej miny jak dowiedziałeś się , że chodzę z kimś innym
|
|
 |
|
Obudziła się dzisiaj rano. Spojrzała przez okno, śnieg padał jak oszalały. Po chwili wpatrywania się w niego zrozumiała, że jego już nie ma. To dziwne. On, nie uczestniczy w jej życiu od długiego czasu, a ona uświadomiła to sobie dopiero dzisiaj.
|
|
 |
|
Według Ciebie jestem dzieckiem, bo używam inteligentnych słów i okazuję swoje uczucia. Mów co chcesz i tak nie zmienię zachowania.
|
|
 |
|
- jesteś cała przemoknięta! - krzyknął, widząc ją w progu mieszkania. - rozbieraj się, natychmiast! - nie tak szybko, kochanie. - powiedziała, drwiąco. - zrzucaj to mokre ubranie, ja nie żartuję. przecież się przeziębisz. - powiedział z troską w oczach. rozebrała się do naga, a później niechlujnie zarzuciła na siebie, za duży sweter. - wyglądam jak własna babcia, powiedziała, siadając w fotelu. - lubię dojrzałe kobiety. - zażartował, podając jej ręcznik. wycierała swoje miedziane włosy. klęknął przed nią. - co Ty wyprawiasz? - zapytała. masz takie zmarznięte stopy. chcesz zachorować? - spytał, ubierając na jej nogi wielkie, pluszowe kapcie. - nienawidzę kiedy się tak obsesyjnie o mnie troszczysz. zdenerwowany, podniósł ją, przerzucił sobie przez ramię i wystawił za drzwi. - co Ty wyprawiasz?! - spytała. - musisz się rozchorować. - że co?! - dopiero, gdy będziesz chora, a ja będę mógł siedzieć przy Tobie przez 24/h podając Ci syrop, zobaczysz co to troska. - oszalałeś? - nie. zwyczajnie lubię Cię irytować, kochanie.
|
|
|
|