 |
|
Nie wiem ile jestem Ci winien, ile policzyłaś Mi za swą przyjaźń...
|
|
 |
|
Nieproporcjonalnie wiele rzeczy nas dotyczy, które mało nas obchodzą..
|
|
 |
|
My dzieci dekadentów. Córki, synowie rozpusty. Alkohol mamy od zawsze we krwi, rozum genetycznie struty.
|
|
 |
|
Siedzimy na dachach bawimy się powietrzem .
|
|
 |
|
Zaufanie to taka czarna świnia. W dzień jest, w nocy nie ma.
|
|
 |
|
wszystko czego pragnę czego chce spala się! zanim wyciągnę po to ręce .
|
|
 |
|
tylko nie mów mi, że chcieć to móc.
|
|
 |
|
nie to miejsce, nie ten czas, to nie tak .
|
|
 |
|
Jak minął dzień? nie pytam i tak widzimy się rzadko .
|
|
 |
|
- raczej nie podajemy sobie rąk
- raczej mało obchodzimy się nawzajem
|
|
 |
|
Już nie przechodzą mnie dreszcze...Już nie brakuje mi powietrza...
|
|
 |
|
to koniec, zabiliśmy w sobie wszystko. to koniec, mogliśmy więcej.
|
|
|
|