 |
|
moje wargi są bezbarwne i nie umieją się uśmiechać.
|
|
 |
|
Twój stosunek do samej siebie, decyduje o tym, jak widzi Cię mężczyzna.
|
|
 |
|
wracając wczoraj pociągiem od Niego uświadomiłam sobie, że wrósł tak w moje serce, że na pewno nie potrafiłabym sobie po Nim ułożyć życia no nowo. po prostu zawsze myślałabym o Nim, o tym co może robić, sam, czy z inną dziewczyną. dlatego powiedziałam mu, że jeśli Jego nie będzie, ja się wykańczam./emilsoon
|
|
 |
|
tak, tak, wiem. jestem cholernie zazdrosna. w sumie normalne. w sumie to tak tego nie okazuje. w sumie to za każdym razem gdy powie coś głupiego to go strzele. w sumie to gdyby go jakaś dotknęła, owszem pożałowałaby. ale to wmawianie sobie przez zazdrość do łba najgorszych myśli wykańcza. 'a co jeśli zrobi to, a co jeśli będzie zbyt pijany, a co jeśli sie na mnie wkurzy'. po prostu się boje, mówią że stanie sie to co ma się stać, mówią że On taki nie jest.wierzę w to, wiem to i ufam mu. ale boję się, jest coś takiego w sercu co Cię kłuje, bo w życiu bywa 'różnie'./emilsoon
|
|
 |
|
czy to jest normalne, że kłócimy się codziennie perfekcyjnie sie do tego raniąc ? a może to przez alkohol ? przyznaje, zawiodłam, miałam go przypilnować, ale zawsze ulegałam gdy tak chciał iść kupić kolejne piwo. /emilsoon
|
|
 |
|
kawałki Pezeta, ból i płacz. a rano pobudka z podkrążonymi oczami, i wiesz? takie noce to standard. [691]
|
|
 |
|
aż pewnego dnia zdałam sobie sprawę, że to wszystko było udawane. nie jesteś wart niczego, ani jednej mojej łzy. [691]
|
|
 |
|
I bądźmy tak radośnie, żałośnie niedorośli.
|
|
 |
|
ileż wycierpiałam z powodu pana.
|
|
 |
|
leżałam chwilę przerażona jęcząc i udawałam, że nie tęsknię, nie.
|
|
 |
|
I love food. I hate my body.
|
|
 |
|
było mi zimno. On nie potrafił ogrzać jak Ty. [691]
|
|
|
|