 |
|
Ubi tu... Ibi ego... (Gdzie Ty, tam ja.)
|
|
 |
|
Amor vincit omnia. (miłość zwycięży wszystko)
|
|
 |
|
(On) ' Tam skarb Twój... (ona) gdzie serce Twoje. '
|
|
 |
|
Nie ma nic trudniejszego od czekania. Muszę się z tym oswoić,
poczuć, że jesteś ze mną, nawet jeśli nie ma Cię w pobliżu.
|
|
 |
|
O dziwo, czas, który goi rany, pokazał, że w życiu można kochać więcej niż jedną osobę.
|
|
 |
|
Gdy zamykają się jedne drzwi do szczęścia, otwierają się inne, ale my patrzymy na pierwsze drzwi tak długo, że nie widzimy tych drugich.
|
|
 |
|
Zbyt często bywasz w moich myślach, za rzadko w moim życiu.
|
|
 |
|
Dziś przytulę Cię tylko po to, by zaraz odejść. Te uczucia nietrwałe i dlatego tak cenne. Tylko szkoda, że nasze serca nie są wymienne...
|
|
 |
|
'Nie tęskniłem, kiedy byliśmy razem - nie miałem powodu. Każdego dnia byłaś ze mną, przytulałaś się do mojego boku. Nie mówiłem, że kocham, bo po co? - miłość nosiłem w sercu. Odbijała się w moich oczach. Nie pisałem wierszy dla Ciebie, bo poezją Ty byłaś cała i ustami szeptać nie mogłem, że kocham, bo ustami Cię całowałem. Nie starałem się bardziej o Ciebie, byłaś obok, tuż przy mnie - tak mi się zdawało. Aż na koniec o czymś zapomniałem: że tak kochać to było za mało!'
|
|
 |
|
Może Ty lubisz jak koleś tłumaczy Ci się z każdego wyjścia i każdej odjebanej akcji. ja lubię gdy mówi 'Weź, to nie Twoja sprawa kocie'. Może Ty lubisz jak dzwoni co pięć minut pytając czy wszystko ok. Ja wolę, gdy zadzwoni raz pytając czy wychodzę na melanż. Może Ty wolisz, gdy odwiezie Cię pod dom nowiutkim mesiem. Ja wolę przejść się z nim przez osiedle, bo wiem,że przy nim jestem zawsze bezpieczna. Może Ty wolisz, gdy podczas kłótni mówi Ci 'Tak,kochanie masz rację'. Ja wolę, gdy powie 'Weź spierdalaj, i tak wyjdzie na moje'. Może Ty wolisz, gdy proponuje wino i kolację. Ja wolę, gdy proponuje blanta i piwo. Może Ty wolisz nie przespać całej nocy gapiąc się na pierścionek, który Ci dał. Ja wolę nie przespać całej nocy rycząc przez niego i rzucając o ścianę grubą srebrną bransoletką, którą zabrałam z jego lewej ręki. Dziwne? Zawsze wolałam skurwysynów - taka już jestem.
|
|
 |
|
Nie ma już GNIEWU wyczerpał się... Nie ma już STRACHU oswoił się... Nie ma już SŁÓW zapadły się w przepaść...
|
|
|
|