 |
bez Ciebie życie jest marną syntezą czerni i bieli
|
|
 |
jestem zagmatwany w sobie do obłędu
|
|
 |
część życia to czekanie. na przykrość, na przyjemność, nie wiadomo na co.
|
|
 |
jak Ci nie wstyd milczeć mi prosto w serce?
|
|
 |
nie wiemy co mamy robić, gdy każą nam latać znów a już nie mamy siły żeby chodzić
|
|
 |
chciałbym tylko móc ustać tu, pomiędzy nami a pustym światem słów
|
|
 |
ideały się stały jakieś niewyraźne, wiem, to straszne, bo kiedyś były moje, własne, tracę je, tak samo jak tracę Ciebie i sens.
|
|
 |
i weź stąd nas gdzieś, weź, póki znów nie zacznę chcieć biec w to bardziej, na ślepo bo nie patrzę gdzie.
|
|
 |
a w duszy mej pogrzeby bez orkiestr się wloką
|
|
 |
znałem różę, miała kolców mnóstwo. uchodziła za bóstwo chociaż we łbie pusto
|
|
 |
a co chcesz, nie wiem osiągnąć, pytając koleżanek dlaczego żaden z nich po seksie dłużej nie zostaje, nie chce czule przytulić i dać buziaczka w czółko, bo jak cię trzymać to tylko za włosy i to krótko, więc chuj ci w pysk i inaczej tego nie ujmę, ale z siebie zrobiłaś kurwę
|
|
 |
nie rób z siebie takiej damy, bo ci chujowo idzie;>
|
|
|
|