 |
|
jestem tutaj, to tylko moja spowiedź
uzależnienia i tysiące grzechów, fobie
przeznaczenia nie oszukasz, nigdy już razem
miałem Cię pokochać, zostawiłem na zawsze
|
|
 |
|
nadzieja się tli, ale to ciągle za mało
słońce za chmurami, ludzie ludzi ranią
|
|
 |
|
nie chwalę się na facebooku czy na gg tym, że jestem na jakimś grubszym balecie. nie wszyscy muszą wiedzieć, że lubię sobie trochę zaszaleć.. nie tylko w weekendy.
|
|
 |
|
dźwigam bagaż doświadczeń ciężkich jak Biblia
|
|
 |
|
nie chcesz czekać, aż los znowu z ciebie zadrwi.
cholera, jestem pewien, nic nas nie uchroni,
ale jestem spokojny, jutro ci przejdzie jeśli dziś nie zdążysz
|
|
 |
|
od pewnego czasu zamiast Ciebie, w moich żyłach płynie wódka.
|
|
 |
|
uwielbiam weekendy, spotkania z najukochańszymi ludźmi na świecie, masa śmiechu, zwierzenia przy kolejnych litrach alkoholu wlewającego się do kieliszków. pomaganie osobom mniej trzeźwym ode mnie dotrzeć do domu. wspólne pieczenie kiełbasek i dziele się nimi z każdym, tak że Tobie nic po potem nie zostaje. mimo wszystkich sprzeczek, kłótni, niedomówień ... nie zamieniłabym ich na nikogo innego
|
|
 |
|
zanim nie zaśniesz, nigdy nie kpij z bezsenności
|
|
 |
|
kim jestem pytam, ej wy tam,
dajecie mi sens lecz odbieracie gdy go chwytam
|
|
 |
|
błękitne myśli wołam a słyszę tylko szare zegara dźwięki
|
|
 |
|
psycholęki litrami leją się ze ścian
jestem naprawdę sam, samiusieńki.
tętno ręki przyspiesza,
zwalniają godziny samotnej męki
|
|
 |
|
czerwone spojówki szukają kojącej piosenki
|
|
|
|