 |
|
najlepsze dni uciekają nam właśnie dziś
|
|
 |
|
brak mi skrzydeł by się wznieść ponad asfalt, upadły anioł co zostawił secre w zastaw
|
|
 |
|
brak mi słów, poza jednym - dlaczego ? brak mi już znów, prócz jednego i dobrze wiesz czego, brak mi znów i już sama nie wiem czego, brak mi już i czuję niemoc..
|
|
 |
|
i znowu przebudzam się ze snu w dzień, i widzę Ciebie. na nowo Cię mam. dochodzę do świadomości jaki mamy obecnie czas, a na mojej klatce piersiowej znowu pojawia się ten głaz uniemożliwiający oddychanie. brakuję mi Cię. ten żal wypełniający mnie od wnętrza, zamarzający moje serce. przerażający strach przed stratą czegoś, co już się straciło.
|
|
 |
|
Nie chcę znowu tego zaczynać. Rozdrapywać rany które z trudem się zagoiły. Przypominać sobie wszystko o czym chciałam zapomnieć . Nie chcę aby serce znów rozsypało się na te cholerne kawałki. Ale wiem że gdy tylko na niego spojrze i zobacze jego uśmiech to wróci. I wszystko zacznie się od nowa | choohe.
|
|
 |
|
mam środkowy palec, którym czule Cię pierdolę... ;)
|
|
 |
|
weź się pierdol i nie igraj z uczuciami.
|
|
 |
|
Motyle w brzuchu mieszają się z opanowaniem.
|
|
 |
|
masz obok siebie kogoś istotnego. osobę, dzięki której każdego dnia poranny papieros smakuje o niebo lepiej, a Ty nie masz ochoty zanosić się płaczem, kiedy po przebudzeniu siadasz na brzegu łóżka. osobę dla której używasz perfum, na które musisz odkładać miesiące, tylko dlatego, że raz prymitywnie wspomniała, że 'nieźle pachną'. osoba, która jest. oddycha, nadążając za Tobą. nigdy przed Tobą, zawsze obok Ciebie. i właśnie wtedy nadchodzi wieczór, kiedy ta osoba odchodzi. a Ty? a Ty tęsknisz za głupim biadoleniem odnośnie ubierania kapci, podczas chodzenia po zimnym parkiecie.
|
|
 |
|
nic nie zabolało mnie bardziej jak moment, kiedy palcami zgasił palącą się świeczkę, mówiąc przy tym, że muszę wziąć z niego przykład. szkoda, że kiedy podniosłam pełna gotowości dłoń, uświadomił mnie, że miał na myśli moje uczucia, a nie płomień tej cholernej świeczki, która odbijała się w jego tęczówkach jak na jakimś ckliwym romansidle. miałam ochotę rzucić nią mu w twarz, no ale nawet w takiej sytuacji nie miałam serca oszpecić jego ślicznej buźki.
|
|
 |
|
czekałam na ciebie doskonale wiedząc, ze juz nie wrocic. zupelnie, ironicznie - tak samo jak za dziecka, kiedy zdechl mi moj najukochanszy pies, a ja kazdego dnia stalam pod rodzinnym domem, naiwnie go wolajac.
|
|
 |
|
gdyby nie to, że dowiedziałam się tu o tym przez nasz, pamiętasz? czułam efekty ciśnienia krwi, które podwyższyłeś mi, dzisiaj Cię nie ma, wtedy byłeś i teraz znaczenia nie ma, kurwa, nie ma dziś.. musimy iść, musimy umrzeć, nie możemy żyć i nie ma nic i nie ma dokąd uciec.. gdyby nie ból, o którym nie mówiłam Ci tu nigdy, wzięłabym nóż i sprawdziła jak szybko się goją blizny na Twojej skórze, u mnie pod skórą są już długo, ale będą dłużej.. gdyby nie to, że znajdę drugą opcję i wezmę oddech i przetnę aortę Tobie, bo wolę, żebyś nie istniał niż żył obok mnie.. i kiedyś to zrobię i próbując złapać oddech powiem 'kocham Cię' ostatni raz już Tobie, to rozwiąże problem, mam pistolet, dwa naboje i nas dwoje..
|
|
|
|