 |
|
A teraz poczuj smak mojej obojętności.
|
|
 |
|
Dobrze wiem, że czasem bardzo trudno mnie kochać, ale chyba łatwo zobaczyć miłość w moich oczach.
|
|
 |
|
Dzisiaj czuję się tak jakbym nigdy nie istniał I nic się nie stało, a Ty nigdy nie przyszłaś
|
|
 |
|
Jestem typkiem z wadami, w sumie jak każdy człowiek. Dawno gdzieś zaniedbałem swoje psychiczne zdrowie.
|
|
 |
|
Nikt Ciebie nie zwróci, nikt tego nie zmieni Leżysz czarną mgłą osnuty, oddech pełen ziemi.
|
|
 |
|
Chociaż nie jestem winny, tępy ból, zapijmy... Tak bardzo czuję się bezsilny.
|
|
 |
|
Pamiętasz ojca powinien stać przy dzieciach, Lecz nie miał czasu, bo robił z siebie śmiecia.
|
|
 |
|
Nie cofniesz czasu, nie wrócisz do tamtych dni są jak stare kino i czarno-biały film.
|
|
 |
|
Jak to nazwać, kiedy chce Ci się płakać, a nie możesz? Kiedy roznosi Cię gniew, ale jesteś spokojny? Kiedy smutek rozrywa Ci serce, a mimo to, wciąż się uśmiechasz?
|
|
 |
|
Nie mów, że świat daje równe szanse, nie mów żebym uczył się żyć z dystansem.
|
|
 |
|
Tutaj marzeń lepiej nie mieć, kurwa tęsknię za czymś, chyba nie mieć lepiej, niż za chwilę Ciebie stracić.
|
|
 |
|
Wyciągam drżace dłonie przed siebie, podnoszę wzrok, kieruję tęczówki przed siebie, wypisana jest w nich tęsknota i nadzieja na cud. Prócz cienia rzucanego na sufit nie dostrzegam niczego więcej. Czuję lekki powiew wiatru dobijającego się przez niezamknięte okno. Przymykam oczy, drobinki unoszące się w powietrzu zaczynają tańczyć w świetle latarni zaglądającej do pokoju. Czuję muścięcie na policzku, zimno przeszywające nagą klatkę piersiową, uśmiecham się na myśl iż wybłagałem Twą obecność. Na dłoniach czuję delikatny uścisk. Czuję zapach włosów, ulubione perfumy, którymi spryskiwałaś się nawet do łóżka. Mógłbym trwać w tej ekstazie wieczność, gdyby nie świadomość braku Twego pulsu, bicia ciepłego serca.
|
|
|
|