 |
|
on nie pytał skąd te blizny, czemu je zasłania swetrem,
a ona czemu on nigdy nie chciał jeździć metrem.
|
|
 |
|
patrząc w małe okno ścięte lekkim mrozem,
wspomniała czas gdy robiła sobie bransoletki nożem.
|
|
 |
|
wiesz jak jest, wystarczy jedno spojrzenie,
jej wystarczył jeden gest, a już wiedziała,
że on jest jej przeznaczeniem.
|
|
 |
|
widzi to w snach, klatka po klatce, zapomnieć ciężko,
czasem bezsenność to błogosławieństwo.
|
|
 |
|
nie ma ideałów na tym świecie,
nikt nie żyje po raz drugi.
|
|
 |
|
te same dni, tak ja rekurencje w lustrach,
te same sny, chociaż każdy z nich jest inny.
|
|
 |
|
grzechów było wiele, dobrze wiem, nie jestem święty,
jak każdy napotykam na życiowe zakręty.
|
|
 |
|
wyraźna przyszłość widziana w krzywym zwierciadle.
|
|
 |
|
w odwadze przed następnym krokiem, pomóż.
|
|
 |
|
są takie momenty, gdy ufa się już tylko Bogu,
a wszystko czego chce się, to jakiś na szczęście sposób.
|
|
 |
|
każdy ma chwile, żeby to wszystko jebnął i patrzy w lustro jak łzy mu ciekną.
|
|
|
|