 |
|
Kłamiesz, pomyślałam.
Swój zawsze pozna swego.
|
|
 |
|
Podchmielony dziewiętnastolatek udający Pana Boga.
|
|
 |
|
Jak mogłaby go nie pokochać? Jeżeli ja kochałam mężczyznę, dlaczego nie inne?
|
|
 |
|
Bez wątpienia kiedyś także złamano mu serce.
|
|
 |
|
Ja deptałam serca. Byłam niegodna zaufania
|
|
 |
|
Może kiedyś zwariuję. Zasługuję na to.
|
|
 |
|
Chciałabym wierzyć, że uczucia mogą być tak proste, nieskomplikowane. Nikt nie kłamie, nikt nie ma złamanego serca.
|
|
 |
|
to ja go nauczyłam spadania z krawężników
|
|
 |
|
zabawmy się jak nikt inny z nożem na gardle, zapijając smutki gorzką żołądkową
|
|
 |
|
Panie Smutek Panu już podziękujemy..
|
|
 |
|
żyje teraz tym co najpiękniejsze, jego dłoń chwyciła moją rękę...
|
|
 |
|
Po kolei scałuję z Ciebie cały żal. Z każdego kawałka ciała. Rozbudzę Twe zmysły i sprawię, że bezgranicznie będziesz mi ufał. A na koniec? Na koniec przegryzę Ci tętnicę. Bo taka modliszka ze mnie.
|
|
|
|