 |
|
Moze zostawienie tego bedzie tak samo odwazne, jak rozpoczecie. Moze nie musi byc wcale wielkiego konca, krachu, kulminacji, jakiejs niesamowitej dramaturgii. Moze, nie moze, na pewno zrobilismy wszystko, co juz moglismy zrobic. Wyczerpalismy zasoby fajnosci. Moze po prostu stad spieprzmy, co, zostawmy to takie, jakie jest, niech rozwala sie bez nas, niech popadnie w erozje? Nie musimy tego podtrzymywac. Mozemy sobie po prostu gdzies isc.
|
|
 |
|
pamiętam słowa, które zabolały mnie tak strasznie.
co czułam ? nie pytaj, nieważne.
|
|
 |
|
wierność ? dla Ciebie kochanie abstrakcja.
|
|
 |
|
wykańczam skurwysynów precyzyjnie.
|
|
 |
|
- A kiedy odkryłaś, że się w nim zakochałaś?
- Kiedy robiąc herbatę dla siebie, zrobiłam dwie < 3
|
|
 |
|
Ty nie wiesz, jak trudno pustym miastem iść,
Z dalekich komet czapkę szyć,
Jesiennym wiatrem gnanym być,
Przepraszam, za naszych pól bitewnych kurz,
Za słowa tnące tak, jak nóż,
Za kilka tych jesiennych burz...
|
|
 |
|
Ona ma wszystko. Twarz, figurę, kasę, styl. Brakuje jej tylko IQ powyżej zera
|
|
 |
|
chodź, wysmarujemy się dżemorem < 3
|
|
 |
|
nikt nie wiedział że ostatni raz za rękę trzymasz mnie.
|
|
 |
|
Nie zamykaj się w sobie, bo ja daję Ci słowo. Jestem cały czas z Tobą, chociaż myślisz, że obok.
|
|
|
|