 |
|
wciąż słyszę Twój szept za drzwiami, odgłos stawianych kroków za ścianą. jesteś tam, widzę Cię, stoisz kilka metrów dalej. uśmiechasz się, robisz to tak cudownie. z oddali widzę w Twoich oczach siebie, nasze wspólne wspomnienia, które powodowały przypływ endorfin we krwi. zamykam oczy, czuje Twój oddech na mojej szyi, czuje Twoją dłoń na moim biodrze. odnalazłam spokój, Twój dotyk zniwelował tęsknotę.. otwieram oczy, Twój obraz się rozpłynął. gdzie jesteś? przyjdź proszę, czekam. cisza zabija, daj mi znak.. znów byłeś tylko w mojej wyobraźni, kiedy naprawdę staniesz tuż obok? /rjj
|
|
 |
|
Każda zmiana zaczyna się od środka.
Każda zmiana zaczyna się od nas.
Wszystko wraca, ale zmienia swój rozmiar.
Tak jak wylana łza, która zamieni się w wodospad.
|
|
 |
|
Rano spadł deszcz .
Jutro ma spaść śnieg.
Lato zleciało mi jak jeden długi dzień.
Dziecko się rodzi kiedy starzec odchodzi.
Taki bieg zdarzeń, nic z tym nie zrobisz.
To ma sens bracie.
Chcesz więcej ziaren to jedno zasiej.
Na niebie gwiazd pełno .
Jak chcesz to jedno złapiesz.
|
|
 |
|
-Zmienię się-obiecywał. Nie mógł tego zrobić,nie mógł zmienić czegoś co już od dawna weszło mu w krew,razem z litrami wypijanego alkoholu.Kłócił się,kłamał,ranił swoją pokerową twarzą.Nie takiego go pokochała. Nie mogła czekać na coś co pewnie nigdy by się nie zdarzyło. Nie mogła dać mu kolejnej szansy. Decyzja by zakończyć toksyczny związek nie była łatwa. Bolało ją serce gdy patrzyła w te ukochane oczy. Przecież wraz z końcem związku,miłość tak po prostu się nie ulatnia. Kochała go.Dlatego musiała odejść.Musiał się nauczyć,że nie wolno dawać obietnic bez pokrycia.Musiał się nauczyć,że nie wolno ranić tych którzy nas kochają. Musiał.By nie został później sam .
|
|
 |
|
Nie mogę przecież czekać na coś co może nigdy nie będzie miało szansy się wydarzyć. Gdybyś tylko dał mi poczuć ,że to wszystko ma sens.Rezygnuję,by normalnie żyć.By nie zamienić swojego serca w świątynię czekania. Mam nadzieję,że zrozumiesz. Na tę chwile na ten moment,nie widzę żadnej przyszłości dla nas..
|
|
 |
|
Czego chcę? Spokoju przez najbliższe dni. Ucieczki od tej rzeczywistości, w której brnę bez żadnego końca. Nie widzę żadnej przyszłości dla siebie, a jednak staram się być twarda, udawać, że wszystko działa tak, jak należy, ale czy długo takim stylem życia pociągnę? Z pewnością nie.. Nie uda mi się żyć z myślą o codziennej walce, o wyrwaniu się z tego pieprzonego świata, gdzie kasa i brak zaufania gra główną rolę. Nie czuję się bezpiecznie wśród ludzi, którzy są mi bliski osobami.. Nie czuję miłości, która powinna być. Nie ma już wielu rzeczy, a wstanie z łóżka z myślą, że zaczyna się nowy dzień.. Może będzie lepszy od poprzedniego wcale nie pomaga. Nie daje żadnej satysfakcji oraz motywacji na lepszy czas.
|
|
 |
|
płaczesz ? nie podlewam rzęsy !
|
|
 |
|
z minionych wydarzen , sprobowac wyjsc na prosta , unikac niebezpieczenstwa , ktore czeka tuz za rogiem . przez te wszystkie lata czegos sie nauzylam . poznalam wiele charakterow ludzi , dostrzeglam komu mozna ufac m a kogo najbardziej unikac . zrozumialam ze swiat nie jest taki dobry , a ludzie korzy mnie otaczaja zyja jedynie ze mna po to aby skorzystac z mojego cierpienia . probuja sie zabawic moja bezsilnoscia , alaboscia charakteru . chca poznawac moje wnetrze pomimo , ze nigdy do niego nie dotra . probuja sie mscic na mnie , aby odreagowac swoje bledy aby poczuc pewna satysfakcje , ale ja juz sie nie dam wykorzystac . nie poozwole sobie na to aby ktos przyczynial sie do rozpadu mojego zycia , ktore i tak jest w znacznej czesci popierzone .
|
|
 |
|
Przysięgam - tym razem straciłeś mnie po raz ostatni.
|
|
 |
|
zaciskam mocno pięści, w żyłach przyspiesza krew , to jest początek końca-nadciąga boski gniew!
|
|
 |
|
"To świat w którym szczerość więdnie, kłamstwo trzyma w szponach, wokół czają się fałsz i zdrada, prawda jest najcenniejsza, używa się jej oszczędnie."
|
|
 |
|
Podnoszę się po klęsce w sercu mam nadzieję, Co kiedyś było niemożliwe dzisiaj nie istnieje.
|
|
|
|