 |
|
Marnujesz swoje życie, jakbyś miał kilka zapasowych w kieszeni.
|
|
 |
|
-to nie tak, ze juz Cie nie kocham... po prostu znudzilo mi sie czekanie na to, az dorosniesz.
|
|
 |
|
Przed chwilą się widzieliśmy , więc chyba żartujecie e mam się teraz uczyć?
|
|
 |
|
You are the perfect drug .
|
|
 |
|
Zjadłabym coś, ale po 22 miałam nie jeść, bo to niezdrowo. Z drugiej strony do 22 mam jeszcze ok. 24h. Pierdole, idę po kanapki.
|
|
 |
|
Koleżanki opowiadały jej o nim że jest duszą towarystwa, rozpieprzony tak że nie pogodosz, ma mega poczucie humory i da się z nim o wszystkim pogadać, że jego ulubionym zajęciem jest robienie z siebie idioty. Na jej temat słyszał że ona potrafi każdego doprowadzić do łez , uwielbia błaznować i nikt tak cię nie rozśmieszy. A kiedy się spotkali , po spojrzeniu w oczy nie mogli wykrztusić słowa , a ręce chodiły jakby mieli parkinsona.
|
|
 |
|
Nie mogąc nawet złapać tchu próbowała odepchnąć slinego mężczyznę od siebie. - To nie jest śmieszne! - krzyknęła.Uśmiechnął się szeroko do niej i ucałował jeszcze raz. Wyślizgneła mu się pod ręką próbowała eskoczyć z łóżka kiedy chwycił ją za kostkę i znów przyciągnął do siebie dając jej w twarz z całej siły. Zaczęła głośno płakać.- Co ty robis!?- zrozpaczona patrzyła na kochanka. - Uspokój się kochanie.- mówił spokojnym głosem całując jej słone łzy.Szukała czegoś do obrony , nic nie było pod ręką.Kiedy próbowała uderzyć go telefonem ten znów zranił ją w twarz. Nie wiedząc co robić czuła jak zsuwa jej spodnie choć tej nocy się kochali. - Opanuj się!! - krzyczała ale jakby do sufitu.
|
|
 |
|
- Gdzie idziesz?- spytał czułym głosem. - Jestem umówiona z dziewczynami potem zadzwonie- odpowiedziała i dała buziaka w policek wspinając się przy tym na palcach jak najbardziej potrafiła. Chwycił mocno a rękę. - Nie lubię jak jesteś daleko- powiedział już poważniej ale nie zwróciła na to uwagi. -Wiem, zadzwonię jak najszybciej- uśmiechnęła się. -Nie będziesz musiała- mocniej zacisnął pięść na jej nadgarstku.- Co ty mówisz?- spyatła próbując delikatnie uwolnić swoją rękę. On patrzył na nią z obsesujnym spojrzeniem.- Jesteś tylko moja.- powiedział szeptem .- Tak, dobrze o tym wiesz, puść mnie!- krzyknęła już. Nie puszczał. - Puść mnie! - krzyknęła znowu.Chwycił ją a obie ręce i z ogromną siłą rzucił na jeszcze nie pościelone łóżko.Nie miała czasu by się podnieść już był przy niej całujac zachłannie.- Daj mi wyjść! - krzyczła. Nie zwracał na to uwagi ...
|
|
|
|