 |
|
będzie co będzie, stanie się co ma się stać, tak kurwa mać, przedstawienie musi trwać.
|
|
 |
|
wiedziałam, że świat ma wady no, ale bez przesady.
|
|
 |
|
Nie zależy mi wcale, gdy odnawia się blask zapomnianych neonów złych miast
|
|
 |
|
Była nadzieja, urojone szczęście, a nawet miłość. Był stek bzdur, kłamstwa. Wiesz czego nigdy nie było? Ciebie.
|
|
 |
|
kto ma cycki, ten ma władzę.
|
|
 |
|
Mówią na nich skazani na samotność, Ci co wybrali ból, aby prawdy dotknąć. Mówią na nich skazani na istnienie, wędrowcy ciszy w pogoni za przeznaczeniem/ SumaStyli - Skazani na samotność
|
|
 |
|
Opuszkami palców otarłam łzy z policzków,które jak na złość nie chciały przestać lecieć.Jedne zasychały tylko po to,aby po chwili pojawiły się kolejne.Zaparzyłam herbate i usiadłam na drewnianym parapecie wspominając to co było,co odeszło.Nie wiem ile czasu minęło,nie wiem ile miesięcy przeniosłam się wstecz,ale gdy wzięłam kubek w dłonie herbata była zimna,a dłonie lodowate.Wspomnienia bolą,ale nie żałuję.Nie żałuję żadnej z chwili z Nim spędzonej,żadnego dotyku,żadnego pocałunku.To On naczył mnie kochac,to On nauczył mnie miłości..I niestety nauczył mnie cierpienia.Nauczył mnie jak udawać śmiech i jak powstrzymywać łzy przy innych.Jak cierpieć w samotności nie zadręczając tym innych..Mimo tego nie żałuję.Kocham,tęsknie,pragnę.Pragnę być z kimś kto mnie nie chce,kogoś kto wyrwał mi kawałek serca pozostawiajac wielką ranę,mimo to czekam..Czekam,aż stanie u progu moich drzwi i powie,że żałuję,ze kocha..-No cóż..pomarzyć zawsze można-powiedziałąm na głos ocierając kolejna łzę.. ||pozorna
|
|
 |
|
Ludzie myślą, że jestem twarda, że jestem z kamienia, ale to nieprawda, ja jestem papierowa, rani mnie wszystko, gesty, słowa, złośliwości, myśli, ludzie, przeszłość, boli mnie wszystko, dzień w dzień, jestem wielką, pulsującą raną, jestem nienaprawialna.
|
|
 |
|
pewnego dnia, w końcu zdam sobie sprawę, że nie wszystkie pocałunki są magiczne, że uśmiech nie musi oznaczać szczęścia i że "kocham cię" rzucane w każdą stronę, nie ma kurwa żadnej wartości...
|
|
 |
|
I każda sobota spędzona z nim daje mi takiego zajebistego kopa na cały tydzień. Napawa mnie energią i wspaniałym optymizmem. Dzięki niemu budzę się rano z uśmiechem na twarzy mimo, tego, że za chwilę będę musiała zapieprzać do szkoły przy tylko paru dodatnich stopniach na termometrze. Dzięki niemu mam po co żyć i dla kogo się starać. Kocham go najbardziej jak się da!
|
|
|
|