 |
chodźmy w deszcz by zmoczyć niewole, moje, Twoje niewole
|
|
 |
ja chce rozpłynąć się po ścianach, powrócić niewidziany, powrócić drogą na skrót i rozejść się po katach jak smród
|
|
 |
ktoś chwyta mnie za ramię, marszczę czoło, idę dalej sam. trzymam kurczowo bebechy, układam je niezdarnie, przecieram zmęczone oczy, widzę coraz marniej. podpieram się o ścianę, którą dawno pokrył brud, kurz, padam
|
|
 |
mam ranę na wylot, na wylot ranę mam, słowa tną jak chcą, uwierają w boku
|
|
 |
jestem zazdrosna o każdą dziewczynę, która kiedykolwiek Cię przytuliła, bo przez jeden moment miała w ramionach cały mój świat
|
|
 |
najgorzej jest w momentach, w których siedzisz, jesz tonami czekoladę, wypalasz milion papierosów i trzymasz w dłoniach telefon z nadzieją na jakikolwiek odzew od kogokolwiek. to się nazywa samotność, której nie jesteś w stanie przezwyciężyć. włączasz tę samą piosenkę po raz setny i nie widzisz sensu w kilku następnych godzinach, czasami nawet i dniach.
|
|
 |
znów próbuję cofnąć czas, boję się, że nie zmienię nic i godzinami patrzę, jak obok mnie niespokojnie śpisz.
|
|
 |
niedziele są na tęsknoty, w niedzielach jest coś takiego, że masz ochotę urwać sobie głowę.
|
|
 |
ten stan obojętności jest cudowny
|
|
 |
mamy siebie, ale nie wiem czy mamy coś więcej
|
|
 |
są takie dni kiedy miałaś wszystko a teraz nie masz nic, zupełnie nic
|
|
 |
cenniejszy od złota jest każdy Twój dotyk i niech każdy dzień przypomina mi o tym.
|
|
|
|