 |
|
Dzisiejszy sposób na zerwanie przez faceta, to znalezienie wiarygodnego kłamstwa.
|
|
 |
|
Gdybym wtedy wiedziała co wiem dziś, nigdy nie pozwoliłabym Ci odejść. Nigdy, rozumiesz? /esperer
|
|
 |
|
Daj mi ciepło, otul szeptem Twojego ciała, pozostaw swoje linie papilarne na każdej komórce mojego ciała i kochaj, kochaj tak, że każdy oddech będzie naszą wspólną przyszłością.
|
|
 |
|
Moim największym marzeniem jest możliwość zasypiania przy Tobie i budzenia się, widząc Twoje rozłożone ciało na śnieżnej pościeli obok mnie, już zawsze,codziennie, móc wpatrywać się w Ciebie bez opamiętania i głaskać zapamiętany zapach skóry. Budzić się nawet w nocy kilka razy, aby sprawdzać czy jesteś i czuwać nad Tobą, robić sobie śniadania do łóżka, łaskotać się nad ranem i budzić sąsiadów nieopanowanym śmiechem szczęścia, kochać się nocą najprawdziwszą miłością, udowadniać sobie na każdym kroku, że to jest naprawdę to, czego szukaliśmy i odnaleźliśmy w swoich sercach, łapać Cię za dłoń,kiedy się boję i wtulać się w Ciebie gdy coś mnie boli. Wspierać się a w kłótniach trzaskać drzwiami, by zaraz wrócić i całować się namiętnie rozrzucając wszystkie ciuchy po całym mieszkaniu. [ longing_kills ]
|
|
 |
|
" [...] nie ściągnę z Niego ubrań. Będzie kulturalnie, spokojnie, grzecznie. Tylko niech będzie tu gdzieś obok. Muszę Go czuć. Bez Niego nie mam czym oddychać." / definicjamiloscii
|
|
 |
|
nie zliczę który to raz w tym miesiącu siedzę w środku nocy tęskniąc. wokół panuje przerażająca ciemność, wciąż jestem pijana i tęsknię. nie panuję nad tym. to pojawia się tak nagle. czasami budzę się cała we łzach i znów tęsknię. spędziłam z nim najpiękniejszy miesiąc, najpiękniejsze dwa lata. a teraz go nie ma. nie jest w stanie się do mnie odezwać chociażby słowem, spojrzeć mi prosto w oczy, kiedy ja wciąż go potrzebuję jako brata. potrzebuję jego obecności, głupich faz i rozmów na wszystkie możliwe tematy. potrzebuję spotykać się z nim na piwo i palić fajki na schodach kościoła szukając otwartego sklepu po coś do jedzenia. potrzebuję jego opinii i pomocy gdy wokół pojawiają się kolejni chętni aby być ze mną. śmiania się podczas lekcji ze wspólnie znienawidzonej nauczycielki. potrzebuję jego "stój" gdy po raz kolejny bez zastanowienia wychodzę na ulicę. potrzebuję go, a zamiast tego tęsknie. tak kurewsko za nim tęsknię.
|
|
 |
|
ostatni utwór. spojrzałam na grupkę przyjaciół z klasy i uświadomiłam sobie, że chociaż czasami mnie irytują i mam ich serdecznie dosyć, to są najwspanialszymi ludźmi pod słońcem.
|
|
 |
|
wszystko było idealnie. zebraliśmy się jak to zwykle przed rozpoczęciem na podpisanie kartki, kiedy przyjechał on. nagle nie potrafiłam sobie znaleźć miejsca, wszędzie gdzie szłam napotykałam się na niego. usiadł naprzeciw mnie. na upór wlewałam w siebie kolejne kieliszki wódki aby nie pozwolić sobie na jakiekolwiek wspomnienia, na chociaż najmniejszą słabość wobec niego. wszystko to dokładnie obserwował, dziwiąc się mojego zachowania. wyszliśmy w trójkę z kumplem na zewnątrz. zaczęłam opowiadać o sobie, stanowczo za dużo. dokładnie słuchał robiąc na to swoje głupie reakcje. po torcie nagle podszedł do mnie, pocałował w policzek wyszeptując do ucha "na razie kocie", nie miał ochoty dłużej siedzieć, a dla mnie cała impreza jakby straciła sens. znowu pozwoliłam sobie aby wszystkie wspomnienia wróciły, a przecież tak bardzo starałam się do tego nie dopuścić.
|
|
 |
|
2. ale najważniejszy z nich wszystkich był on, ten dla którego tak naprawdę przyszłam. wyszukiwał moich ulubionych piosenek i tańczył do nich patrząc na moją reakcję. nie odstępował mnie na krok i z pewną wrogością zareagował na propozycję wynajęcia pokoju przeze mnie i jednego z nich. "właśnie spadła gwiazda, to ja pomyślę o..." "o mnie" dokończyłam na co uśmiechnął się i zamykając oczy dokończył marzenie. przez te kilka godzin z nimi, nim, byłam jedną z najszczęśliwszych kobiet na świecie. nie wyobrażam sobie ich wyjazdu na studia. i chociaż już są plany na kolejną imprezę i festiwale, to boję się, że historia sprzed dwóch miesięcy znów może się powtórzyć. nie chcę aby odchodzili. mają wmoim sercu swoje własne miejsce, które prawdopodobnie nigdy nie zniknie.
|
|
 |
|
1. nie miałam pojęcia jak bardzo za nimi tęskniłam. chłonęłam każdą spędzoną z nimi minutę jakby właśnie miała być tą ostatnią. nie było chwili aby nie doprowadzali mnie do śmiechu. siedzieliśmy jak zwykle w tym samym miejscu i nic ani nikt, nawet ochrona nie była w stanie nas wyrzucić. szukaliśmy najjaśniejszych gwiazd i uczyliśmy szukać ich najróżniejszych kombinacji. biegliśmy pod okno kumpla wydając nasze dość dziwne "dźwięki". krzyczeliśmy najróżniejsze rzeczy słuchając jak odbijają się echem od bloków. naszymi jedynymi misjami było dokupienie piwa i jedzenia. przed zamknięciem lokalu wbiliśmy na końcówkę meczu i pizzę. przez nich niemal płakałam ze śmiechy, gdy wspólnie nabijaliśmy się z nowej laluni kumpla.
|
|
 |
|
Dziś... Tak, dzisiaj tęsknię. Na każdym skrawku mojego ciała odczuwam to dziwne mrowienie, obecność czegoś obcego, a kiedy pytam o jego imię, pada krótkie - tęsknota. Brakuje mi jakiejkolwiek części Jego osoby tuż obok. Wciąż dostaję szereg wiadomości i wiem, co robi - ruch po ruchu wyobrażam sobie wykonywaną przez Niego czynność, lecz to mi nie wystarcza. Chciałabym po prostu unieść wachlarz rzęs i zobaczyć Go, by chociażby na kilka sekund wtopić się w Jego niebieskie spojrzenie. Chcę, żeby się uśmiechnął. Chociaż raz. Do mnie. Tylko do mnie. Potrzebuję kilku słów wypowiedzianych wyłącznie w moim kierunku, krótkiej rozmowy. I powstrzymam się - nie ściągnę z Niego ubrań. Będzie kulturalnie, spokojnie, grzecznie. Tylko niech będzie tu gdzieś obok. Muszę Go czuć. Bez Niego nie mam czym oddychać.
|
|
 |
|
Szłam ulicą, wiatr rozwiewał poły mojego swetra. Próbowałam się nim owinąć ciaśniej, ale w końcu dałam za wygraną i pozwoliłam, by wirował wraz z powietrzem. Chciałam tak jak on wyrwać się i odlecieć gdzieś daleko. Czułam się nikim w tym wielkim świecie, kolejnym nic nie znaczącym istnieniem, które nie umie się cieszyć z każdego daru zsyłanego z nieba. Zamiast tego woli przeklinać zły los, płakać w poduszkę, pogrążać w rozpaczy. Nie każdy odpowiednio przystosował się do życia, niektórzy po prostu nigdy nie pasowali do tego świata, gdzie każde cierpienie jest jak ciężar na plecach, który przygniata do ziemi i nie pozwala oddychać. Przeszłam przez drogę nawet nie patrząc, czy coś jedzie. Było mi to obojętne. Dawno temu przestałam wierzyć, że gdzieś za rogiem czeka mnie szczęście. Zmierzałam donikąd. [ dustinthewind ]
|
|
|
|