 |
|
ubierałam kurtkę w szatni. byłam sama , gdy usłyszałam, że ktoś wszedł. odwróciłam się, to był On. stał tuż za mną. nasze usta prawie zetknęły się. odsunęłam się. 'kocham Cię. możemy zacząć od nowa?' wypalił prosto z mostu. zawsze czekałam na taką chwilę. teraz nie byłam pewna swoich uczuć. zamknęłam oczu, żeby zatrzymać łzy. nie udało mi się. On podszedł i przytulił mnie bardzo mocno. 'przepraszam' szepnął. podniosłam głowę. wtedy przybliżył swoje usta do moich. znów poczułam się dla Niego ważna . / mietowyusmiech
|
|
 |
|
na fizyce nauczyciel nas wziął na plac zabaw. poszłam z wielkim grymasem, że co ja będę tam robić jak to dla małych dzieci. oczywiście plac załadowany małymi smerfami. usiadłam z kumplem na ławce. - chodź na konika. - zaczął mi ględzić. - chyba Cię stary pogięło. - odpowiedziałam robiąc dziwną minę. zaczął mnie ciągnąć za ręce i nogi. - no dobra idę, tylko daj mi spokój ! - zaczęłam drzeć się na całą mordę. szliśmy w stronę koników. - ale siara, masakra, co ja robię. - ględziłam pod nosem. usiadłam na tym czymś i bez jakiejkolwiek ochoty odpychałam się nogami, słuchawki z uszu co chwilę mi wypadały, przeklinałam pod nosem wkładając je do ucha. oparta o poręcz siedziałam z zamkniętymi oczami. nawet nie ogarniając kiedy jebłam na ziemię, na szczęście głośna muzyka nie pozwoliła mi słyszeć wszystkich śmiechów. tak, kocham mojego kumpla który zawsze mi narobi siary. / grozisz_mi_xd
|
|
 |
|
forma szczęścia, które potrzebuję ma kształt Jego serca. / veriolla
|
|
 |
|
-Czy są cukierki o smaku twoich pocałunków? / zakochana_wtobie
|
|
 |
|
nie ma nic piękniejszego niż moment kiedy w życiu pierdoli Ci się dosłownie wszystko, a Ty masz tą jedyną osobę na której możesz polegać. tą do której dzwonisz w środku nocy, a ona boso przybiega pod Twój blok bo z rozpędu zapomina o butach. przytula Cię. niby prymitywny gest, a potrafi zdziałać tak nie zwykle wiele. osoba, która potrafi doprowadzić Cię do ataku śmiechu chociaż od samego rana masz ochotę wybuchnąć spazmatycznym płaczem. ta, dzięki której przez chwilę zapominasz o bagnie w którym toniesz i zaczynasz się łudzić, że ten cały burdel ma jakikolwiek sens.
|
|
 |
|
- nienawidzę jak płaczesz kochanie. - powiedział z troską w głosie. - cudownie wyglądasz z nosem upapranym w tuszu, posklejanymi od łez rzęsami, ale mimo wszystko. patrzyła na niego swoimi orzechowymi tęczówkami, wypełniającymi się na nowo łzami. - jesteś piękna kochanie. nawet taka niewinna, rozhisteryzowana, roztrzęsiona. wtuliła się w niego. - jednak jeszcze piękniejszy jest fakt, że mogę wytrzeć te łzy swoim osobistym rękawem, maleńka.
|
|
 |
|
pukać to Ty sobie tym ptaszkiem w drzwi możesz, kochanie.
|
|
 |
|
i choćby ta dziwka zwana sercem miała przestać w odsieczy pompować mi krew i tak Cię stamtąd wydrapię. chociażby łyżeczką od herbaty.
|
|
 |
|
los czasami traktuje mnie w taki sposób jakbym co najmniej wykonała na nim brutalny gwałt w afekcie za przeszłość.
|
|
|
|