 |
"Wsiadam do pociągu gdziekolwiek mnie zabierze żałuję tylko, że Ty mnie nie odbierzesz. Nie na tą stronę spadła życia moneta..."
|
|
 |
"-masz plany na wieczór? -nie. Moje plany poszły się kochać bo Norbert pracuje dziś na nockę. Przecież macie inwentaryzację. Ty nie poszedłeś? -Nie. Mój tata zaprasza Cię na kawę. -dziękuję ale nie skorzystam. Źle się czuję"
|
|
 |
"-o patrzcie nasza nowa sąsiadka. No proszę proszę bez obstawy. Może zapoznamy się bliżej laleczko? -wątpię. Szkoda mi czasu na was. -ryj szmato! Myślisz, że jesteś lepsza? Zaraz ci udowodnimy, że nie. -panowie ta pani jest nietykalna jeśli wiecie o czym mówię. W żaden sposób" i tak oto Jego ojciec stał się moim obrońcą
|
|
 |
Żyjesz szybko, lekko. Popełniając błędy na których się nie uczysz. Kochasz, ranisz wybaczasz. Wydaje Ci się, że stoisz w miejscu a Twoje życie pędzi z zawrotną prędkością. Obiecujesz sobie, że coś zmienisz - zaczniesz dbać o siebie, przestaniesz palić ale i tak tego nie robisz. Nie masz czasu na nic, patrzysz tylko i zastanawiasz się gdzie uciekł Ci kolejny dzień, tydzień, miesiąc, rok życia.
|
|
 |
Słyszę przez ścianę jak się kłóci z mamą. Puszczam muzykę na ful
|
|
 |
Codziennie dziękuję opatrzności, że obdarzyła mnie cudownym skarbem jakim są moi przyjaciele
|
|
 |
ludzie wymagają żebyś zawsze była piękna, zgrabna, wyprostowana a do tego jeszcze miła i uśmiechnięta. jaka to hipokryzja. mam dość. obudźcie mnie jak przyjdzie wiosna a wraz z nią nadzieja./whoami
|
|
 |
Słowa jak kawa - uzależniają
|
|
 |
Wychodząc z mieszkania natknęłam się na Niego. Wciągnął głośno powietrze widząc mój nie do końca zatuszowany policzek. Jak gdyby nigdy nic zamknęłam dom i sprawdziłam czy mam kluczyki od samochodu kiedy dobiegł mnie Jego stłumionych głos "przepraszam... Na prawdę źle się z tym czuję i nigdy ale to nigdy nie chciałem Cię tak bardzo skrzywdzić". Odetchnęłam głęboko i w końcu powiedziałam "Wiesz... Dawno Ci już wybaczyłam. Wiem, że normalnie nie zrobiłbyś tego ale to nie znaczy, że zapomnę. Nie znaczy to też, że będzie tak jak dawniej. I proszę nie rób już tego więcej... Nie warto" sugestywnie dotknęłam Jego dłoni tkwiącej w bandażu. Uśmiechnął się słabo i przepuścił mnie bym mogła zejść pierwsza. Kiedy kilka minut później próbowałam odpalić samochód, przyszedł z pomocą. Kiedy wreszcie udało się rzucił jeszcze "jedź ostrożnie i wróć w miarę szybko wieczorem. Coś się szykuje i lepiej żebyś była już w domu". Uśmiechnęłam się i odjechałam. Może głupio zrobiłam ale czuję się z tym dobrze.
|
|
 |
Hej braciszku! Jak tam się masz? Mam nadzieję, że dobrze. Wiesz… jak co roku już od 4 lat umówiłam się dziś z Eweliną - Ona do tej pory nie chce być sama w tym dniu. Pewnie pójdziemy na kawę i Twoją ulubioną szarlotkę. Będziemy się śmiały i wspominały wszystkie Twoje wpadki. Ale to będzie smutny i dziwny dzień jednocześnie. Będę wspominać jak za każdym razem musiałam wyganiać Cię z kuchni, żebyś nie podjadał składników do tortu. I wiesz, że jak zawsze pod wieczór przyjdziemy do Ciebie... Zapalimy znicze - takie same od 4 lat usiądziemy na ławce, posiedzimy w ciszy. Na pewno któraś z Nas w końcu wybuchnie śmiechem, zupełnie jak wtedy gdy opowiadałeś Nam coś. Pożegnamy się przed cmentarną bramą mówiąc "zadzwoń jutro"... Ale żadna z Nas tego nie zrobi - "to jeszcze za wcześnie" ból musi minąć. I mam nadzieję, że gdzieś tam jesteś szczęśliwy i czekasz na Nas. Wrócę na cmentarz i jak co roku ucałuję Twoje zdjęcie szepcząc "Wszystkiego najlepszego.. Kocham Cię"
|
|
 |
I codziennie rano modlę się by to nie był sen. Żebyś był obok kiedy się obudzę.
|
|
|
|