 |
|
W moim życiu ostatnio zbyt wiele się dzieje.Śmierć dziadka,nałóg i dzisiejsza wyprowadzka brata,moja matura i pojawienie się Jego robi kompletny chaos.Z jednej strony się układa lecz z drugiej wszystko się pieprzy.Płacz w niczym nie pomaga,nawet nie przynosi ulgi,po prostu łzy lecą ciurkiem nocą,tak by rano nałożyć nową i świeżą maskę i pokazać się światu jako szczęśliwa maturzystka.Jest jeszcze On.Ten który pozwala mi choć na chwilę zapomnieć o rodzinnych problemach kompletnie nieświadomy tego co dzieje sie za drzwiami mego mieszkania.Udaje. Od rana do nocy,każdego dnia,przed każdym..Nie jestem szczęsliwa, choć przy nim powinnam. Dba o mnie jak żaden były facet w moim życiu,lecz boję sie..Boję się,że spieprze tak jak wszystko do tej pory..Ponieważ Go nie kocham,lecz wierzę, że miłość przyjdzie z czasem..Jeśli to tylko możliwe.. || pozorna
|
|
 |
|
bohaterowie zwykłych dni we własnej bajce, a Ty, śpisz?
|
|
 |
|
Ludzie w snach ciężkich jak w klatkach krzyczą.
Usta ściśnięte mamy, twarz wilczą,
czuwając w dzień, słuchając w noc.
|
|
 |
|
To ulica pokazała mi, co to równia pochyła
To coś czego nie widziałem wcześniej i w życiu nie chciałbym dotknąć
Drogowskazy pomyliły ścieżki i kierują pod prąd
Moją mapą jest sumienie, więc błądzę
Intuicja szkicuje mi plany działań i kłamię
Czemu znów mrużę oczy
|
|
 |
|
Życie rzuca ślepy piach w oczy tylko po to
By przeklinali wzrok i mylili dzień z nocą
|
|
 |
|
Jesli nie wiesz gdzie masz isc idź naprzód
Jeśli nie masz komu oddać serca, oddaj miastu
Nie pozwolę sobie wmówić, że jest pięknie
Choć nie wiem gdzie mam iść, to wiem skąd przyszłam
|
|
 |
|
Boże jeśli jesteś pewien, wstydzisz się za moje głupstwa
Ale jak mam iść do przodu skoro nawet nie mogę ustać?
|
|
 |
|
Nie patrze trzeźwo już, nie jest mi już lekko tu
Mam dobre serce, ale rozum każe mi już w nic nie wierzyć
|
|
 |
|
Miłość to pożądanie , czyjejś duszy .
|
|
 |
|
Ktoś mnie zranił mocno i widziałam piekło,
Które przysłoniło mi całe świata piękno
Chciałam to naprawić i znowu źle trafiłam
|
|
 |
|
za swoją prawdę mógłbym zabić mówił,
za swoją damę mógłbym walczyć do ostatniej krwi kropli
wziął klucz, trzasnął drzwiami, wyszedł zabić swój krzyk,
zabić ból, wstyd a ty spij, odpocznij.
|
|
 |
|
ich setki słów na wietrze ich gesty, ból to piękne,
ból przeciwko światu i całej reszcie
|
|
|
|