 |
|
i ta chora nadzieja,że to Ty, gdy telefon leży obok głośnika i słyszę, że zaraz dostanę esa. /kszy
|
|
 |
|
reasumując ostatnie miesiące starego roku i początek nowego - stwierdzam, iż nie mam po co żyć. / kszy
|
|
 |
|
wracałam do domu, w słuchawkach bas tajpan, weszłam w ulicę i zorientowałam się, że 'zapytał' jaka byłaby moja prośba, gdyby był magiem. wiedziałam, że to tylko piosenka, ale po usłyszeniu tego wersu odpowiedziałam bez zastanowienia "wróćcie kurwa i żyjcie! " po chwili spojrzałam tylko do tyłu, czy czasami któryś z Was za mną nie idzie - jak często się zdarzało. ale nie. nie było Was, a ja się uśmiechnęłam. bo przecież niezły ubaw mieliście ze mnie patrząc z góry no nie ? / kszy
|
|
 |
|
nie lubię sama wracać do domu, szczególnie w nocy. jest strasznie, te typy spod sklepu zawsze podpierają płot. jest cholerne ryzyko, że nieznajome auto przejeżdżając zatrzyma się, a kierowca wciągnie mnie do środka. mimo to wszystko uwielbiam czuć ten stan niepewności. / kszy
|
|
 |
|
wystarczy, że do mnie podejdziesz i chwilę pogadasz - wtedy od razu mi lepiej. / kszy
|
|
 |
|
cholerna potrzeba pogadania z kimś. obojętnie o czym. całkowicie obojętnie. / kszy
|
|
 |
|
i oglądając zdjęcia z osiemnastki brata, na jednym z nich zobaczyłam Ciebie - śmiejącego się, po prostu wesołego.wtedy chyba pierwszy raz od roku. uśmiechałeś się wtedy co chwilę, broniłeś mnie, gdy piłam z Tobą. teraz ja bronię Ciebie przed ludźmi mówiąc, że nie zasłużyłeś na to, że byłeś dobry i miałeś cholernego pecha w życiu. - bez wątpienia mówię prawdę. / kszy
|
|
 |
|
wtedy codziennie mnie o to pytaliście, a ja nie miałam odwagi powiedzieć wam prawdy, że go strasznie kocham, a teraz, kiedy postanowiłam sobie, że nie będę już tego ukrywać, już nie chcecie wiedzieć na ten temat nic. no i gdzie tu jest sprawiedliwość? / aff
|
|
 |
|
i już nie mam ochoty na nic. nie mam ochoty nigdzie wychodzić, nie chce mi się nic czytać, słuchać muzyki, rozmawiać z mamą, z siostrą, z nikim. nawet rozmowa z najlepszym kumplem mnie nie cieszy. co do kurwy nędzy jest?! /aff
|
|
 |
|
szłam po szkole i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. udałam się ku schodom znajdującym się naprzeciwko szatni. stałeś koło drzwi woźnej, miałam nadzieję, że mnie nie zauważysz. powoli wchodziłam na coraz wyższy schodek, gdy stara wiedźma wydarła się "tam nie wolno wchodzić." z grymasem na twarzy odpowiedziałam, że przecież niczego nie zrobię po czym usiadłam . w mgnieniu oka odwróciłeś się i wbiegłeś do mnie po schodach. 'co jest z Tobą?' zacząłeś gadkę. 'nic' rzuciłam to tym wrednym głosem, którego tak bardzo nie lubiłeś. po chwili ciszy przeszedłeś do rzeczy. "słuchaj. mam pytanie. to my już nigdy nic razem?" "no nie" odpowiedziałam . smutniejszym głosem zapytałeś " ale .. nic ? kompletnie nigdy? " "nie rozumiesz? nigdy. " odparłam chamsko mierząc go wzrokiem. zadał kolejne pytanie. już ostatnie. "nie przemyślisz tego nie? " wstałam i schodząc ze schodów powiedziałam "nie muszę, już to zrobiłam, a Ty mi w tym nawet pomogłeś." satysfakcję miałam do końca dnia. / kszy
|
|
 |
|
daj mi przeżyć w miejscu pełnym rozczarowań i szczęścia. / pezet < 3 !
|
|
 |
|
"pamiętaj jaka jest wersja. no i nie kontaktuj się z nikim związanym z tą sprawą z Twojego numeru." dodał poważnie, po czym uśmiechnął się, a ciarki przeszły przez całe moje ciało./ kszy
|
|
|
|