 |
|
-Nie odchodź-prosiła łapiąc go za rękaw bluzy,lecz on nie miał zamiaru się zatrzymać-Dlaczego?!-krzyknęła-Przecież wiesz,że to stało sie tylko ten jeden jedyny raz!Nie chciałam!Musisz mi wybaczyć!-kontynuowała lecz on wyszedł trzaskając drzwiami.Została sama w pustym mieszkaniu.Osunęła się na ziemię nie powstrzymując już łez.Z cichego szlochu przerodził się płacz małego dziecka.Czuła zapadajacy się cały jej świat.Na własne życzenie zburzyła wszystkie fundamenty ich wspólnego życia.Wspólne plany, marzenia i wspólne życiowe cele.To był moment,krótka chwila,która zadecydowała o całym jej życiu.Oszukała,zdradziła,a potem błagała o wybaczenie.Nie wybaczył i nie wybaczy nigdy.Po woli podniosła się z ziemi i popełzała do okna.Z daleka dostrzegła Jego sylwetkę zdając sobie sprawę,że wraz z nim właśnie odeszło całe jej szczęście i całe jej zycie..|| pozorna
|
|
 |
|
Wybiegła z domu trzaskajac drzwiami krzycząc w myślach-cholera spóźnię się!-Biegła ile sił w nogach ledwo łapiąc oddech.Co chwilę potracała przechodniów rzucając im niemy uśmiech i biegła dalej.W końcu znalazła się w parku,w którym się z Nim umówiła.-uff,zdążyła-rzekła i usiadła na ławce.Szybko nałożyła błyszczyk,poprawiła włosy i czekała na jego przyjście.Czekała 10-35 minut rozglądając się wokół,jednak prócz pary staruszków nikogo nie dostrzegła.W głowie zaczęła układac różne scenariusze bojąc się,ze coś się stało.Zapomniał?Miał wypadek?Czy moze nie chciał mieć z nią już nic wspólnego.Myśląc nad tym wstała i ruszyła przed siebie.Pojawiła się łza,później kolejna.Kochała,tęskniła i łudziła się,że to miłość.Nagle poczuła na ramieniu czyjąś dłoń.Wystraszona odwróciła się widząc Jego brązowe oczy i uśmeichniętą twarz-Wybacz,ale starszy pan wykłócał się o ostatnią różę-powiedział wskazując długą roślinę trzymaną w dłoniach-I kocham Cię-dodał ocierając jej łzę..|| pozorna
|
|
 |
|
W takie wieczory spędzone na dworzu zimno mi w stopy i ręce. Spodobała mi się wizja naprawiania siebie samej. Kawałek po kawałku, układam siebie tak, jak być powinno. Tak mało słabości, a tak dużo siły.
|
|
 |
|
Wydaje mi się, że jesteśmy nierozłączni... Że to po prostu już się stało i że tak będzie zawsze. Że jeśli nawet zostanę zapisem w Twojej pamięci, jakąś datą, jakimś wspomnieniem, to i tak będzie to jak powrót do czegoś, co się tak naprawdę nie odłączyło. Po prostu się przesunęło na koniec kolejki osób istotnych. I przyjdzie taki dzień, być może po wielu latach, kiedy mnie wyciągniesz - na kilka chwil - na początek kolejki i pomyślisz... "Tak, to ten...". Niezależnie od tego, co się zdarzy, co zdecydujesz, i tak będzie mi się wydawać, że jesteśmy nierozłączni.
"Inseparable"...'
|
|
 |
|
Puszystość Twoich włosów na moim policzku, spojrzenia, dotknięcia, Twoje westchnienia, wilgotność Twoich warg, gdy spotkały moje w tym nocnym tramwaju, i ich niecierpliwość. Pamiętam smak Twojej skóry na plecach, pamiętam Twój niespokojny język w moich ustach, ciepło Twojego brzucha pod moją dłonią przyciskaną Twoją, westchnienia, wyznania, oddanie, bezwstyd, pragnienie, spełnienie... Niezapomniane "Unforgettable, thas what you are...". I te krótkie momenty, kiedy czułem, że Ty czujesz tak samo... Gdy czułaś tę dumę z tego, co ja osiągnąłem, kiedy zazdrościłaś mnie kobietom, które nawet mnie nie widziały, kiedy zadzwoniłaś tak po prostu, bez powodu, w poniedziałek lub w piątek, powiedziałaś: uwielbiam cię i odłożyłaś słuchawkę zawstydzona. "You feel the same way too"...
Wydaje mi się, że jesteśmy nierozłączni... Że to po prostu już się stało i że tak będzie zawsze. Że jeśli nawet zostanę zapisem w Twojej pamięci, jakąś datą, jakimś wspomnieniem, to i tak będzie to jak powrót do czego
|
|
 |
|
' Są ludzie, którzy piszą takie rzeczy, gdy mają 18 lat, są ludzie, którzy nigdy nie napiszą takich tekstów, są ludzie, którzy uważają takie teksty za nieprawdopodobne, są też ludzie, którzy muszą napisać taki tekst, gdy chcą przekazać jakąś wiadomość. Bo kochają i są egoistami. Ja jestem takim egoistą. I dlatego piszę takie teksty. I zawsze będę.
Pamiętam, albo sobie przypominam, często tak niezwykle szczegóły z naszego życia. Niezapomniane, "Unforgettable"...
Puszystość Twoich włosów na moim policzku, spojrzenia, dotknięcia, Twoje westchnienia, wilgotność Twoich warg, gdy spotkały moje w tym nocnym tramwaju, i ich niecierpliwość. Pamiętam smak Twojej skóry na plecach, pamiętam Twój niespokojny język w moich ustach, ciepło Twojego brzucha pod moją dłonią przyciskaną Twoją, westchnienia, wyznania, oddanie, bezwstyd, pragnienie, spełnienie... Niezapomniane "Unforgettable, thas what you are...". I te krótkie momenty, kiedy czułem, że Ty czujesz tak samo... Gdy czułaś tę dumę z tego, co
|
|
 |
|
Po pierwsze to ja lubię być sam. Raz na jakiś czas zupełnie sam, zupełnie sam.Wina smak w deszczowy i jesienny dzień, zapach kawy gdy obudzisz mnie, obudzisz mnie, obudzisz mnie. Lubię gdy już usłyszę Cię, Twoich kroków dźwięk gdy zbliżasz się, gdy zbliżasz się, gdy zbliżasz się. Najbardziej lubię patrzeć kiedy śpisz i kiedy już pod wieczór pukasz do mnie, mówisz - ja słucham. Najbardziej lubię gdy leżymy nago i gdy wieczorami deszcz uderza w szyby i mówisz- ja słucham Cię. Muzyki dźwięk gdy ciemno już, nasze zdjęcia co pokrył je kurz, pokrył je kurz, pokrył je kurz.
|
|
 |
|
Byłam wtedy zakochana. Zakochana nie w taki sposób jaki teraz przemknął ci przez myśl. Wróciłam przed północą, złapałam za telefon i napisałam do najbliższej mi na świecie osoby ile siedzi we mnie wzruszenia i smutku. Leżałam na łóżku i słyszałam uderzenia serca. Przekręcałam się z boku na bok, wyglądałam przez okno, żeby się upewnić, że to napewno, że jak rano sie obudzę, to nic się nie zmieni, nic nie zniknie. Pamiętam, że czułam się jak po alkoholu, albo zupełnie po czymś innym. Pierwszy raz płakałam ze szzęścia i smutku jednocześnie. Wiesz, takie rzeczy nie zdarzają nam się codziennie. Trzeba umieć wszystko docenić. Trzeba przygryzać wargi do krwi w każdy szary dzień, żeby później umieć uśmiechnąć się do siebie w lustrze z samego rana. Szczęście z tamtego dnia zostało we mnie do dziś, a smutek zamienił się w tęsknotę. W tęsknotej podczas której zamykam oczy i uśmiecham się po same koniuszki rzęs.
|
|
 |
|
Obudziłam się w środku nocy spojrzawszy na zegarek 03:27.Przewróciłam się na drugi bok i z całej siły próbowałam znów zasnąć powracajac do tego samego snu.Od dawna Go nie widziałąm,od dawna nie pojawiał się w moich snach.Aż nagla stał się częścią mojego życia we snie.Znów byliśmy razem,szczęśliwi,zakochani,wpatrzeni w siebie niczym w obrazek.Była również ona..Jego obecna dziewczyna.Ale we snie,to mnie kochał,mnie przytulał i mnie mówił jak kocha.A ona?A ona była kimś kim gardził.Kimś kto tylko kiedyś nas rozdzielił i rozpieprzył wszystko.Kochaliśmy się i to było dla nas najsilniejsze.Nie spodziewałam się,że mi się przyśni,bo nie myślę o Nim tak często jak kiedyś.Ale wciaż mi zależy.Wciąż tęsknie i czekam mimo,że ma inną.Od rana zastanawiam się nad znaczeniem tego snu..ale podobno sny spełniaja się na odwrót.To znaczy,że juz nigdy Go nie dotknę,już nigdy Go nie pocałuję i już nigdy nie powiem jak bardzo kocham,ani nie usłyszę,ze jestem dla Niego wszystkim..Całym Jego światem..|| pozorna
|
|
|
|