głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika lovelovelove12

od Naszego rozstania w moim życiu nie było kogoś innego. nie było też innych ust  ramion  czy oczu. nie było nocnych rozmów  powitań słodkimi smsami z rana  albo troski  której tak bardzo mi brak. nie pojawiły się nowe ścieżki  zupełnie inne miejsca  czy też lepsze serce. od tamtego czasu wszystkie barwy życia wyblakły. każda minuta stała się udręką  a brak Ciebie obok każdego wieczoru staje się nie do przeżycia.   yezoo

yezoo dodano: 20 maja 2012

od Naszego rozstania w moim życiu nie było kogoś innego. nie było też innych ust, ramion, czy oczu. nie było nocnych rozmów, powitań słodkimi smsami z rana, albo troski, której tak bardzo mi brak. nie pojawiły się nowe ścieżki, zupełnie inne miejsca, czy też lepsze serce. od tamtego czasu wszystkie barwy życia wyblakły. każda minuta stała się udręką, a brak Ciebie obok każdego wieczoru staje się nie do przeżycia. [ yezoo ]

życie wydaje się być łatwością. wstajemy wcześnie rano i pustymi ulicami zmierzamy do piekarni. po drodze wysyłamy jeszcze kilka nieszczerych uśmiechów i sprzedajemy na poczekaniu tanie ' wszystko dobrze ' . wracamy do domu by w spokoju zjeść śniadanie i zmobilizować się mocną kawą. wychodzimy  zakładając na ramię torbę i zakluczając drzwi  zostawiamy za nimi jakąś część siebie. pojawiamy się w szkole  ale duszą jesteśmy w niej nieobecni. oczekiwany koniec w efekcie niesie za sobą samotność. bezszelestne przewracanie stron książki  cicha muzyka i bose stopy pod rozgrzanym kocem. wieczór. lampka dobrego wina  pierwsza łza i odczucie bólu. noc. mocniejsze cierpienie i te cholerne wspomnienia  które rozsadzają głowę. samotność to piekło  którego nie da się przeżyć.   yezoo

yezoo dodano: 20 maja 2012

życie wydaje się być łatwością. wstajemy wcześnie rano i pustymi ulicami zmierzamy do piekarni. po drodze wysyłamy jeszcze kilka nieszczerych uśmiechów i sprzedajemy na poczekaniu tanie ' wszystko dobrze ' . wracamy do domu by w spokoju zjeść śniadanie i zmobilizować się mocną kawą. wychodzimy, zakładając na ramię torbę i zakluczając drzwi, zostawiamy za nimi jakąś część siebie. pojawiamy się w szkole, ale duszą jesteśmy w niej nieobecni. oczekiwany koniec w efekcie niesie za sobą samotność. bezszelestne przewracanie stron książki, cicha muzyka i bose stopy pod rozgrzanym kocem. wieczór. lampka dobrego wina, pierwsza łza i odczucie bólu. noc. mocniejsze cierpienie i te cholerne wspomnienia, które rozsadzają głowę. samotność to piekło, którego nie da się przeżyć. [ yezoo ]

Coś spektakularnego było w naszym związku. Nawet nie wiem czy mogę nazwać to związkiem   ale tak po prostu to odbierałem. Zapytałbym Cię  czy mogę  lecz wybrałaś. Rozstanie. Rozdzielenie ścieżek  mojej i Twojej. Wracając do nadzwyczajności naszej relacji  byłaś pierwszą osobą  która w tak wielkim stopniu rozumiała moje potrzeby  która trzymała dystans i ani razu nie odważyła się na jakiekolwiek zbliżenie. Czułaś to  a ja widziałem w Twoich oczach  że czujesz. Chciałaś mnie zabić. I gdybyś miała dostęp do prochów  nafaszerowałabyś mnie nimi. Mając heroinę zafundowałabyś mi złoty strzał. Trzymając w ręku nóż wyryłabyś na moim sercu swoje imię. Bo gdzieś podświadomie  oboje wiedzieliśmy  że łączy nas miłość. Cóż za różnica czy do siebie  czy śmierci...?

pierdol.sie.kocie dodano: 20 maja 2012

Coś spektakularnego było w naszym związku. Nawet nie wiem czy mogę nazwać to związkiem - ale tak po prostu to odbierałem. Zapytałbym Cię, czy mogę, lecz wybrałaś. Rozstanie. Rozdzielenie ścieżek, mojej i Twojej. Wracając do nadzwyczajności naszej relacji, byłaś pierwszą osobą, która w tak wielkim stopniu rozumiała moje potrzeby, która trzymała dystans i ani razu nie odważyła się na jakiekolwiek zbliżenie. Czułaś to, a ja widziałem w Twoich oczach, że czujesz. Chciałaś mnie zabić. I gdybyś miała dostęp do prochów, nafaszerowałabyś mnie nimi. Mając heroinę zafundowałabyś mi złoty strzał. Trzymając w ręku nóż wyryłabyś na moim sercu swoje imię. Bo gdzieś podświadomie, oboje wiedzieliśmy, że łączy nas miłość. Cóż za różnica czy do siebie, czy śmierci...?

Jednej rzeczy w klinice nie potrafiłem znieść   wspólnych chwil. Momentów  kiedy w którejś z sali czy w ogrodzie  do którego w końcu zmusili mnie wychodzić  spotykałem ludzi nie takich jak ja  a zupełnie innych. Ja chciałem skończyć z życiem  a im życie odbierano. Ja wyciągałem je jak najmocniej przed siebie i próbowałem rzucić w przepaść. Oni trzymali je kurczowo prosząc o jeszcze trochę czasu...

pierdol.sie.kocie dodano: 20 maja 2012

Jednej rzeczy w klinice nie potrafiłem znieść - wspólnych chwil. Momentów, kiedy w którejś z sali czy w ogrodzie, do którego w końcu zmusili mnie wychodzić, spotykałem ludzi nie takich jak ja, a zupełnie innych. Ja chciałem skończyć z życiem, a im życie odbierano. Ja wyciągałem je jak najmocniej przed siebie i próbowałem rzucić w przepaść. Oni trzymali je kurczowo prosząc o jeszcze trochę czasu...

Poznałem tam masę osób  ale ta jedna   była szczególna. Zbyt krucha na to miejsce  zbyt mała. Potem poznaliśmy jej mamę  która w amoku i przerażeniu całej tej sytuacji  opowiedziała nam całą historię tej dziewczynki  która wcale nie chciała się tam znaleźć   ani tam ani w tym świecie ponad. Cholerne leki  które były zbyt dostępne i które  nieświadoma skutków  połknęła. Przez wszystkie dni obserwowaliśmy  niespotykany tam  błysk w jej niebieskich oczach. Gdy gasły  padał deszcz. Niebo płakało pomyłką Boga  który zabrał dziecko chcące życia.

pierdol.sie.kocie dodano: 20 maja 2012

Poznałem tam masę osób, ale ta jedna - była szczególna. Zbyt krucha na to miejsce, zbyt mała. Potem poznaliśmy jej mamę, która w amoku i przerażeniu całej tej sytuacji, opowiedziała nam całą historię tej dziewczynki, która wcale nie chciała się tam znaleźć - ani tam ani w tym świecie ponad. Cholerne leki, które były zbyt dostępne i które, nieświadoma skutków, połknęła. Przez wszystkie dni obserwowaliśmy, niespotykany tam, błysk w jej niebieskich oczach. Gdy gasły, padał deszcz. Niebo płakało pomyłką Boga, który zabrał dziecko chcące życia.

Dla mnie nie ma przyszłości. Nie widzę jej  jedynie czasem ktoś wspomni o niej  chcąc dodać mi pewności  że muszę starać się o każdą sekundę teraz  żeby później wszystko mi się nie posypało. Nie potrafię. Idę ulicą  marząc by szybko jadące auto nie zauważyło mnie na pasach. Leżę w łóżku po zmroku i zastanawiam się czy może dane będzie mi się nie obudzić. Patrzę z upragnieniem na drzwiczki od kredensu w którym rodzice pozamykali wszystkie leki. Alkohol powylewali. Tak jakby to coś zmieniło  jakbym nie mógł zdobyć wszystkiego sam. Brak mi tylko odwagi na ten drugi raz   bo prócz tego  że było cholernie pięknie poza faktem  iż przeżyłem  musiałem patrzeć na płaczącą matkę  a to gorsze niż jakiekolwiek życie.

pierdol.sie.kocie dodano: 20 maja 2012

Dla mnie nie ma przyszłości. Nie widzę jej, jedynie czasem ktoś wspomni o niej, chcąc dodać mi pewności, że muszę starać się o każdą sekundę teraz, żeby później wszystko mi się nie posypało. Nie potrafię. Idę ulicą, marząc by szybko jadące auto nie zauważyło mnie na pasach. Leżę w łóżku po zmroku i zastanawiam się czy może dane będzie mi się nie obudzić. Patrzę z upragnieniem na drzwiczki od kredensu w którym rodzice pozamykali wszystkie leki. Alkohol powylewali. Tak jakby to coś zmieniło, jakbym nie mógł zdobyć wszystkiego sam. Brak mi tylko odwagi na ten drugi raz - bo prócz tego, że było cholernie pięknie poza faktem, iż przeżyłem, musiałem patrzeć na płaczącą matkę, a to gorsze niż jakiekolwiek życie.

Tam w klinice  stawiam linię między przeszłością i tym co jest teraz  teraźniejszością. Tam poznałem ludzi dla których  tak jak dla mnie  najpiękniej brzmiącym słowem była autodestrukcja. Tam zastanawialiśmy się kto kieruje naszym losem i dlaczego wyrządził nam taką krzywdę  dając dalej żyć. Tam próbowali wpoić w nas wiarę  a tym sposobem pojawił się obraz Boga. Wizerunek tchórza  który jest naszym pierdolonym ojcem  a nie ma dość odwagi by wziąć nas do siebie i po prostu się nami zaopiekować. Tam poczuliśmy tą wspólną więź   chęć zapomnienia. Tam wyimaginowaliśmy sobie śmierć i tam znów nasze serca zaczęły odbierać życie.

pierdol.sie.kocie dodano: 20 maja 2012

Tam w klinice, stawiam linię między przeszłością i tym co jest teraz, teraźniejszością. Tam poznałem ludzi dla których, tak jak dla mnie, najpiękniej brzmiącym słowem była autodestrukcja. Tam zastanawialiśmy się kto kieruje naszym losem i dlaczego wyrządził nam taką krzywdę, dając dalej żyć. Tam próbowali wpoić w nas wiarę, a tym sposobem pojawił się obraz Boga. Wizerunek tchórza, który jest naszym pierdolonym ojcem, a nie ma dość odwagi by wziąć nas do siebie i po prostu się nami zaopiekować. Tam poczuliśmy tą wspólną więź - chęć zapomnienia. Tam wyimaginowaliśmy sobie śmierć i tam znów nasze serca zaczęły odbierać życie.

Odciąłem się na dobre od przeszłości. Definitywnie zerwałem wszystkie te toksyczne znajomości  które podkładały mi kłody pod nogi co dzień. Ludzie nie znają granic. Jad  którym pałają  wypalał mi serce   bo jak się okazało  mam je gdzieś tam i ledwo co je niedawno odratowali  kiedy omal co nie przestało działać. A mogłoby. Miliard błędów  które zdążyłem popełnić dusił mnie każdego poranka i to było jedyne rozwiązanie  zresetować się. Myląc przyciski  omal co się nie wyłączyłem  na zawsze. Ale jestem. Niszczę się już tylko papierosami. Odizolowany od świata i uczuć  wciągam nikotynę. Upojenie. Żyję i jeszcze nie wiem czy to mnie cieszy.

pierdol.sie.kocie dodano: 20 maja 2012

Odciąłem się na dobre od przeszłości. Definitywnie zerwałem wszystkie te toksyczne znajomości, które podkładały mi kłody pod nogi co dzień. Ludzie nie znają granic. Jad, którym pałają, wypalał mi serce - bo jak się okazało, mam je gdzieś tam i ledwo co je niedawno odratowali, kiedy omal co nie przestało działać. A mogłoby. Miliard błędów, które zdążyłem popełnić dusił mnie każdego poranka i to było jedyne rozwiązanie, zresetować się. Myląc przyciski, omal co się nie wyłączyłem, na zawsze. Ale jestem. Niszczę się już tylko papierosami. Odizolowany od świata i uczuć, wciągam nikotynę. Upojenie. Żyję i jeszcze nie wiem czy to mnie cieszy.

na co dzień? uwielbiam zasypiać z jego zapachem na poduszce  i budzić się przy nim. uwielbiam zapełniać nim każdą z chwil  ściskać jego dłoń  kiedy tylko jest obok  i z całej siły wtulać się  czując jak jego serce delikatnie zderza się z klatką piersiową. uwielbiam robić mu wstyd  wrzeszcząc na całe gardło w centrum handlowym  uwielbiam  kiedy mnie łaskocze  dotyka i mruczy do ucha. uwielbiam gryźć jego wargę  i minimum pięć razy dziennie oznajmiać  jak bardzo go kocham  tracić czas na długie pożegnania  jak również tęsknić za nim sekundę po rozstaniu. uwielbiam śmiać się  kiedy całuje mnie w czubek noska  przytulać z zaskoczenia  i przekupywać buziakami  czując na swoich ustach jak się uśmiecha. uwielbiam  kiedy droczy się o najmniejsze drobiazgi  a kiedy udaję  że się złoszczę pewnie tuli do siebie. uwielbiam go mieć  w myślach  w snach  w życiu  blisko przy sobie  dla siebie  ot tak. uwielbiam go uwielbiać  i dopełniać własne szczęście detalami jego wnętrza.   endoftime.

endoftime dodano: 20 maja 2012

na co dzień? uwielbiam zasypiać z jego zapachem na poduszce, i budzić się przy nim. uwielbiam zapełniać nim każdą z chwil, ściskać jego dłoń, kiedy tylko jest obok, i z całej siły wtulać się, czując jak jego serce delikatnie zderza się z klatką piersiową. uwielbiam robić mu wstyd, wrzeszcząc na całe gardło w centrum handlowym, uwielbiam, kiedy mnie łaskocze, dotyka i mruczy do ucha. uwielbiam gryźć jego wargę, i minimum pięć razy dziennie oznajmiać, jak bardzo go kocham, tracić czas na długie pożegnania, jak również tęsknić za nim sekundę po rozstaniu. uwielbiam śmiać się, kiedy całuje mnie w czubek noska, przytulać z zaskoczenia, i przekupywać buziakami, czując na swoich ustach jak się uśmiecha. uwielbiam, kiedy droczy się o najmniejsze drobiazgi, a kiedy udaję, że się złoszczę pewnie tuli do siebie. uwielbiam go mieć, w myślach, w snach, w życiu, blisko przy sobie, dla siebie, ot tak. uwielbiam go uwielbiać, i dopełniać własne szczęście detalami jego wnętrza. / endoftime.

jak ktoś chce sie dowiedzieć  jak zje ac sobie zycie w tydzien  to zapraszam do mnie na korepetycje.

search dodano: 19 maja 2012

jak ktoś chce sie dowiedzieć, jak zje*ac sobie zycie w tydzien, to zapraszam do mnie na korepetycje.

szanuj wspomnienia. nigdy nie wystawiaj ich na próbe  bo tylko one nie odchodzą tak  jak ludzie.

yezoo dodano: 19 maja 2012

szanuj wspomnienia. nigdy nie wystawiaj ich na próbe, bo tylko one nie odchodzą tak, jak ludzie.

dziś zostałam w domu. choć na mieście aż huczy od imprez a telefon nie przestaje dzwonić  siedzę sama ze szklanką whiskey w ręku. z laptopa wydobywa się cichy dźwięk powolnej muzyki. przez okno wpada powietrze  którym niegdyś oddychaliśmy wspólnie. rodzice znów wyjechali na jakieś spotkanie  a brat wyprowadził psa na spacer. jest cicho  momentami za bardzo. dotknęła mnie samotność  od której żadna obecność nie pomoże mi się oderwać.   yezoo

yezoo dodano: 19 maja 2012

dziś zostałam w domu. choć na mieście aż huczy od imprez,a telefon nie przestaje dzwonić, siedzę sama ze szklanką whiskey w ręku. z laptopa wydobywa się cichy dźwięk powolnej muzyki. przez okno wpada powietrze, którym niegdyś oddychaliśmy wspólnie. rodzice znów wyjechali na jakieś spotkanie, a brat wyprowadził psa na spacer. jest cicho, momentami za bardzo. dotknęła mnie samotność, od której żadna obecność nie pomoże mi się oderwać. [ yezoo ]

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć