 |
|
Nie umiemy żyć ze sobą wciąż, nie możemy bez siebie żyć, lepszą dla drugiej połową każde z nas tu chciałby być, choć nie raz masz mnie dosyć, ja nieraz chcę zostać sam, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło nam. Mati!
|
|
 |
|
nie jest ideałem, często pije, pali, łatwo go wkurwić ale może dać mi to, czego nikt inny mi nie da
|
|
 |
|
Moje źrenice są zbyt rozszerzone. Od nadmiaru kawy, oraz nadmiaru Ciebie w mojej podświadomości, abym mogła zasnąć
|
|
 |
|
Momenty w których łamie nam się głos, należą do najważniejszych
|
|
 |
|
Widzisz, kiedyś zbliżyłam się zbyt mocno do człowieka i on wyrwał mi serce
|
|
 |
|
Znajdź mnie. Czekam wśród tłumu ludzi wmawiających Ci, że miłość to stos bzdur
|
|
 |
|
będę czekać, aż powrócą tu zmęczone echa mego głosu, wierząc, że usłyszę Twój wśród nich
|
|
 |
|
eraz patrzę w twe oczy zmęczone jak moje. Bardziej kocham to miasto zmęczone jak Ty. Cały czas wierzę w nas i robię tutaj swoje, i wierzę że spełnią się najlepsze sny
|
|
 |
|
Kiedyś zmierzałem do szczęścia, dziś nie wiem sam, gdzie biegnę. Bo niebo jest już chyba zbyt odległe
|
|
 |
|
Zawsze, kiedy spotykam kogoś, kto wynosi się nad innych wiem, że mam do czynienia z człowiekiem z kompleksem niższości.
|
|
 |
|
Wszechobecna zazdrość odbiera czasem oddech
|
|
 |
|
I chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałabym Cię mieć
|
|
|
|