 |
|
Nadszedł dzień, kiedy zniknęło to wszystko między nami. Ziemia rozstąpiła się, rozdzieliła nasze ręce. Relacja wyrwała się z serc i pofrunęła w przeciwnym kierunku, zabierając ze sobą cząstki duszy. Złudne nadzieje zastąpiły nam drogi. Zgubiłyśmy się. Ja się zgubiłam. Wierzyłam, że odnalazłam to, czego szukałam, ale widocznie tak naprawdę oszukiwałam samą siebie. A może nie tylko ja kłamałam? A może ja W C A L E nie kłamałam?
|
|
 |
|
Myśleć o tym, mówić, pisać, płakać przez to CO NOC. Zastanawiać się „co by było gdyby nie to”. Znów robić z siebie wiernego pieska, pokazywać brak szacunku do własnej osoby, zadręczać się tą sytuacją, przez to pić i ćpać. Bo to takie łatwe, ciche, bezkrwawe samobójstwo bez śmierci.
|
|
 |
|
czuję się winna aż po samo dno duszy.
|
|
 |
|
czasem widzę rzeczy, których nie ma. lubię mówić o tym, co niemożliwe.
|
|
 |
|
myślę, że nasza relacja wchodzi na wyższy szczebel, na level: 'love forever'.
|
|
 |
|
kiedyś wszystko się ułoży. tylko dlaczego 'kiedyś', a nie teraz?
|
|
 |
|
chyba muszę znaleźć nowe marzenia.
|
|
 |
|
jak nie możesz dojść do siebie, to chodź do mnie :*
|
|
 |
|
Najtrudniej jest pogodzić się z tym, że w przeszłość odchodzi ktoś, kto w naszej głowie jest przyszłością.
|
|
 |
|
Czarno szare historyjki. Wypłowiałe zwłoki w objęciach granitu. Wspominane przez ludzi sytuacje z ciężkich opowiadań. Nie na zwykłe uszy. Na kartce. Zwęglonym papierowym ciele. Własne konteksty współczesnych pisarzy jutro zaleją codzienne bibeloty. Kilka kresek, liter bazgrołów spiętych zamaszystym podpisem w prawym dolnym rogu. Plamy atramentu zmieszane z łzami roztarte rękawem. Słowa. Kruche, ciche , pokorne . Ostatnie słowa. List pożegnalny? Bzdura. Jaki samobójca wykonując ostatnie ciecia pomyślałby o czymś tak błahym. On chce odejść. Pozwólcie mu. Nie ma zamiaru dodawać sobie bólu skrobiąc atramentowe kształty. A rodzina? Jak wytłumaczy to sobie rodzina? Cisza. Prawda drży nieuchwytnie na języku trupa : Powiedzą, zapomną, wymyślą kolejną historię, wytłumaczą błędami. Nie zauważą. Złamane krzyże nad ich duszą.
|
|
 |
|
szła tak samotnie przez miasto, kopiąc jakiś kamyk. "Gdybym teraz zapadła się pod ziemię lub po prostu zniknęła... Nikt by nie zauważył, nikt by nie zatęsknił, nikt nie zastanawiałby się gdzie jestem." - pomyślała, nie wiedząc, że On obserwuje ją przez okno budynku obok, śledzi każdy jej ruch, podąża za każdym jej spojrzeniem, gotów w każdej chwili chronić ją przed niebezpieczeństwem. ♥ (nieswiadomosc)
|
|
|
|