 |
|
Kocham Twój zapach kiedy leżysz obok mnie i otulasz ramieniem, kocham kiedy się szczerze uśmiechasz i mówisz moim zdrobnionym przezwiskiem przepełnionym uczuciem, które z każdą chwilą blaknie. Choć żyjemy dziś osobno to jednak mam nadzieję, że nadal układasz ze mną przyszłość jak ja z Tobą. Mam nadzieję, że nie uważasz żadnej chwili ze mną za zmarnowaną. A cokolwiek się stanie będziesz obok mnie. Kocham Cię wiesz? Teraz zrozumiałam jak nie doceniałam tego, kiedy byłeś. Przepraszam.
|
|
 |
|
Nie jestem święty, sam się rozliczam
To co złe, niechciane, wciąż mnie spotyka
Mam drzazgi w duszy, biorę to na klatę
Wyciągam rękę na zgodę, zgodę ze światem.
|
|
 |
|
Zamknij oczy, to proste! Chcę do trzech policzyć,
otworzyć oczy i cały syf zamieniać w pozytyw
|
|
 |
|
Żyję z dnia na dzień i nie wiem co się zdarzy.
Jedno jest pewne: ze śmiercią mi nie do twarzy
|
|
 |
|
Bo ja jestem alkoholem którym się upijasz, jak amfetamina robię Tobie
w głowie miraż. Zmieniam nastrój i klimat, i nie możesz mnie zatrzymać
|
|
 |
|
Gdyby nie to, zniknął by mi z oczu wreszcie płacz, a z ust kurwa mać, kurwa mać i kurwa mać.
|
|
 |
|
"Te problemy to nic. Wiesz co jest dzisiaj horrorem? To iść na porodówkę we dwoje i wrócić we dwoje.."
|
|
 |
|
To była śmierć jakich pełno, historia, jakich mało. Teraz Ty już znasz tą jedną, na pewno. Co Ci to dało? Nic. A powinno. Postaw się na Jego miejscu. Poczuj tą pierdoloną bezsilność.
|
|
 |
|
Czekamy na coś bezustannie, gdy nie jasne są szczegóły. Serce mówi wyraźnie, to rozum czasem jest głupi
|
|
 |
|
To nieprawda, że mam schizy, że nie widzę nic w oczach i nie wierzę w to że nigdy nie będę potrafiła kochać. Wolę czekać na prawdziwość, niż przejechać się donikąd, chcę być pewna, że to miłość.
|
|
 |
|
Zawsze najtrudniej jest ruszyć, potem utrzymać prędkość. Wierzę, że Bóg mnie nie opuści, ułożę życie jak Lego.
|
|
 |
|
Będę tym, kim chcę być, me serce jest tego pewne. Bo nie wymagam od innych, wolę wymagać od siebie.
|
|
|
|