 |
|
a w tej chwili mam takie pragnienie byc wredna egoistka. chciec szczescia tylko dla siebie, idac nawet po trupach. / mojeee
|
|
 |
|
idiotka bez uczuc. ona czasami sie tak czuje / mojeee
|
|
 |
|
a moze ja jestem taka wredna suka ze nie potrafie kochac. / mojeee
|
|
 |
|
bo Toba sie nie mozna nacieszyc. / mojeee
|
|
 |
|
Widziala jak na nia patrzyl i wodzil wzrokiem. Za dlugo. Nie wytrzymala. Podeszla do niego tak blisko. Chcial ja pocalowac,a ona polozyla mu palec na ustach i powiedziala: " w y p i e r d a l a j ! " / mojeee
|
|
 |
|
Bo taki idiota jak Ty nie zasługuje na taka dziewczyne jak ja ! Haa Wybacz Skarbie ! / mojeee
|
|
 |
|
bo snił mi się dzisiaj moj ideal. Przepraszam to nie byles Ty. / mojeee
|
|
 |
|
a czasami przychodza takie chwile kiedy sie zastanawiam czy to własnie Ty... / mojeee
|
|
 |
|
będę Twoją królewną XIX wieku, jadącą na amfie. noszącą skąpą bieliznę zamiast średniowiecznych gorsetów. pijącą tanie piwo z puszki, zamiast wykwintne wino w kieliszku. mówiącą o tym jak Cię pożądam, a nie o tym ja bardzo pragnę być uwolniona z zakazanej wieży.
|
|
 |
|
dwie rzeczy, które kochasz najbardziej? - spytał, patrząc na nią stanowczo, swoimi nieskazitelnymi, migdałowymi oczami. - czekolada i pocałunki. - nie wliczając Ciebie, bo to banalnie oczywiste. - a jeśli, by połączyć te dwie rzeczy? - spytał, spojrzawszy na nią porozumiewawczo. - nie bardzo rozumiem, o czym mówisz. - powiedziała, przeczesując swoje miedziane włosy. niezdarnie wyciągnął tabliczkę jej ulubionej, mlecznej czekolady. ułamawszy kostkę, subtelnie ją nią nakarmił. - a teraz całuj, nie żałuj. - roześmiał się, beztrosko, wsłuchując się w jej płytki oddech.
|
|
 |
|
i w końcu pojawia się to magiczne kłucie w klatce piersiowej kiedy nie ma go obok. znowu zapominasz o stygnącej filiżance zielonej herbaty w dłoni i obsesyjnie czekasz na wiadomość od niego siedząc wieczorami na parapecie kiedy zachodzące słońce odbija się w Twoich morskich tęczówkach. tęsknisz. każda cząstka Twojego skrupulatnego ciała woła o jego dotyk. każdy zmysłów prosi o ułamek sekundy jego obecności.
|
|
 |
|
śmieję się szyderczo do rozpuku, poprawiając swoje włosy. rzęsy maluję kruczo czarnym tuszem, tylko dlatego, aby móc niewinnie spoglądać spod wachlarza rzęs. potrafię wybuchnąć histerycznym śmiechem, bądź spazmatycznym płaczem w najmniej odpowiednim momencie i nie mam zahamowań w jedzeniu czekolady. kawę piję tylko w filiżance, a papierosy palę jedynie na tarasie. wytrącona z równowagi, jestem w stanie niemal zabić, nie zważając na konsekwencje. ale to wszystko nie ma znaczenia. istotne jest to, że mam serce. serce, które niewinnie czeka, aż pojawi się drugie, które zaakceptuje ten cały obłęd i postanowi się nim zaopiekować jak bezbronnym szczeniaczkiem z okolicznego schroniska.
|
|
|
|