 |
|
Zawsze przysłuchiwałam się śpiewowi cichnącemu o poranku
I zawsze goniłam za zostawianymi przez nas odciskami stóp
Takie zakończenie jest nieobce pożegnaniom dlatego zostawiam wszystko za sobą
W słonecznym blasku poranka nucę sobie nową piosenkę
|
|
 |
|
Scena narysowana w połowie za moimi powiekami zanika
Nawet gdy pocieram je dłońmi
Ledwo dojrzanej delikatności już nie ma
Spoglądam tylko na stopy tuż przede mną
|
|
 |
|
Bezsenne niebo ziewa
Zardzewiała konstelacja gwiazd rozpada się
Rozlewa się, by zamienić moje serce w spadającą gwiazdę
|
|
 |
|
Choć przeznaczone mi rozpłynąć się,
Tak długo jak ty żyjesz
Życie będzie toczyć się dalej
Przez wieczność;
Aż do granic swej siły
|
|
 |
|
Zmień płynące łzy
W błyszczącą odwagę
Życie toczy się dalej
Trwa dłużej niż noc
Aż do jutra, w którego nadejście nigdy nie wątpiłam
|
|
 |
|
Błądziłam bez celu
Szukałam dalej nie mając żadnych poszlak
Z wspomnień, które mi podarowałeś,
Stworzyłam pieśń, by uzdrowić swoje serce
|
|
 |
|
Ile muszę jeszcze stracić aby w końcu mi wybaczono?
Jak długo muszę jeszcze cierpieć, by móc cię znów zobaczyć?
Jeszcze tylko raz - ach, pory roku, nie znikajcie, proszę
Jeszcze tylko raz - pamiętasz jak się wygłupialiśmy?
|
|
 |
|
Czy moje życie wciąż nie jest za długie,
by wymazać te myśli?
Przestaję robić niektóre rzeczy,
Bo chcę spróbować zrobić je znów
Wyruszmy znów
|
|
 |
|
Właśnie miałam cię przeprosić
Ach, wybacz mi
Nie potrafiłeś tego właściwie okazać
Ale się martwiłeś, prawda?
|
|
 |
|
Żyję, więc mogę zaspokoić samą siebie
Czuję jakbym krzyczała, słyszysz mnie?
Bo nie mogę tego zrobić w ciszy i bezpieczeństwie
…Nie ma miejsca do którego mogłabym wrócić
|
|
 |
|
To nie tak, że chcę wrócić do tego jak było kiedyś
Szukam nieba, które straciłam
Chciałabym byś mnie zrozumiał
Przestań robić taką smutna minę jak byś się poświęcał
|
|
 |
|
Kręci się i kręci
Księżycowa karuzela
Zmienia się w delikatnie błękitną perłową sukienkę
Zawsze na miejscu, zawsze ma oko na wszystko:
|
|
|
|