 |
|
Jestem więcej niż martwa, ale nie martwię się, narkotyki są w mojej krwi, a ta krew jest w mojej głowie. Nie jestem świadoma, i nie martwię się, podziękuj za to swojemu bogu, jeszcze tu jestem, mam obłęd w głowie i narkotyki we krwi. Nie martwię się.
|
|
 |
|
[1] Między Twoim „i jak jest? Trzymasz się?”, a moim „taa, jest ok.” zdążyłam się przelizać z jakimś facetem. Nie pytaj o imię, nie zapamiętałam. W czasie, gdy pisałeś „wierzę w Ciebie” ja macałam się z innym. Kiedy odpisywałam „spróbuję nie zawieść”, podszedł facet, który mówił do mnie, dużo, a ja nie pamiętałam jego imienia. Jakoś wybrnęłam, nie dałam po sobie poznać. Miałam już wstać, kiedy zaczął mnie całować. To było silniejsze ode mnie, kurwa mać, tak bardzo chciałam, żebyś to Ty nim był. Ale nie byłeś. I wtedy dobrze wiedziałam, że nigdy nie będziesz, i powiedziałam sobie ‘jebać to’ i naprawdę tak myślałam. Proszę, nie bądź zły, ja po prostu chciałam zapomnieć. Myślisz, że naprawdę mi na nich zależy? Nie. Zupełnie nie. Przecież Ty jesteś, Ty gdzieś teraz siedzisz, nie wiem, ale jesteś, jesteś niedaleko. Szkoda tylko, że nie dla mnie, ale i tak Cię uwielbiam. Uwielbiam w Tobie wszystko, dosłownie. I kurwa, wiem, że nie jesteś idealny, wiem to. / believe.me
|
|
 |
|
[2] Bo przecież mogłam mieć faceta z najlepszą klatą jaką kiedykolwiek widziałam. Mogłam, ale i tak go porównywałam do Ciebie. Mogłam mieć faceta z zajebistym poczuciem humoru, ale odpadł od razu, kiedy przypomniałam sobie o Tobie. Gdybym chciała, mogłabym mieć każdego, kurwa każdego, więc czemu nie mam Ciebie, przecież Ciebie pragnę, tylko Ciebie, a Ciebie nie mogę mieć. Kurwa, pierdolony paradoks. / believe.me
|
|
 |
|
Mówili nie raz, nie wierz w romantyczne baśnie, lecz my naprawdę czuliśmy, że mamy szansę.
|
|
 |
|
Jeśli on jest tu, to kto rządzi w piekle?
|
|
 |
|
Chyba taka już jestem, że ludzie mnie zostawiają.
|
|
 |
|
Dam Ci czas, i Ty mi daj.
|
|
 |
|
Ile musisz wypić żeby zrozumieć, że to nie działa?
|
|
 |
|
Kiedyś ktoś w końcu doceni to, że jesteś.
|
|
 |
|
„Zabłądziłem wśród tych ulic,brudnych ulic,brudnych tak,że możesz brud przytulić,czujesz?Okroiło nam się grono trochę,ale zżyliśmy się tylko z tymi,którzy wiedzą co jest grane.Dzisiaj jest inaczej,bo jest ćpanie,niedziela,poniedziałek,wtorek w środę chlałem.Nie pytaj mnie o pracę,nie mam pracy,nie planuję wstać nad ranem.Nie mam planów,nie mam kasy,gram za frajer,ale wyłapałem kilka propsów i miło mi,zrozumiałem,że to już nie tylko sny i to już nie tylko my słuchamy i nie u nas w domach,a w tym mieście jestem anonimem,a to kurwa szkoda.Rok mija i mi chyba trochę przykro,mimo że kurwa nic w tym roku mi nie wyszło,czaisz?Nie spodziewaj się przewózki przez dzielnie mercem,znam tylko ćpuńskie historie i pęknięte serce w tle.Bywało, że nie miałem co włożyć do garnka,ale miałem za co zaćpać i głód jakoś tam spadł.Wiesz,nie ma zasad,tamten rok mi pokazał,nie ma zasad,tylko worki po dragach i musiałem zamknąć drzwi za sobą przy tym paląc mosty."
|
|
 |
|
„Już sam nie wiem jak to ma być, bez was nie mogę, a z wami nie umiem żyć. I co niby mam teraz zrobić? Już sam nie wiem jak to ma być, wszystko się kiedyś zaczyna i kończy..”
|
|
|
|