 |
|
Zawsze rozsądnie jest zachować ostrożność przed wprowadzeniem poważnych zmian..
|
|
 |
|
Tak... przez GG, kolego - szkoda czasu. Dorośnij. Kim ona jest? Kim Ty jesteś? ..
|
|
 |
|
... To jedna z tych rzeczy, które wie się dopiero po fakcie..
|
|
 |
|
Już po paru pierwszych zdaniach ze wstępu pewnej książki od razu byłam pewna, że jej treść sporo mnie nauczy, że dowiem się wielu cennych wskazówek do życia..
|
|
 |
|
~ Nie zawsze co jest opłacalne teraz, jest opłacalne na dłuższą metę..
|
|
 |
|
Twoje oczy nie znaczą dla mnie dziś już nic. Boli? ..
|
|
 |
|
Gdybym kiedyś nie postąpiła tak zbyt pochopnie, to kto wie, czy słowa piosenki pt. "Za każdym razem" nie opowiadałyby naszej dzisiejszej historii... ale co ja do cholery piszę. Miałam zapomnieć, a nadal o tym myślę..
|
|
 |
|
Kiedyś będziemy szli trzymając się za ręce i będzie przejeżdżała karetka na sygnale. Ścisnę wtedy mocniej jego dłoń, a on spyta, co było tego powodem. Odpowiem widząc obrazy przeszłości z zaszklonymi oczyma. Wtedy mnie obejmie, czule pocałuje i zagwarantuje, że już nigdy nie będę płakać..
|
|
 |
|
Jeżeli kiedyś spyta mnie o to, dlaczego nie patrzę w jego oczy, nie będę mogła odpowiedzieć niczego innego poza tym, że gdybym to robiła, to widziałabym tylko je, nie mogłabym się na niczym skupić, o niczym innym myśleć... Dlatego -lepiej niech nie przyjdzie mu takie pytanie na myśl. A będzie miał jeszcze niejedną okazję do tego..
|
|
 |
|
Ewa: W gruncie rzeczy każdy penis jest bezbronny, zziębnięty i niepewny siebie.
Kornelia: Mam wrażenie, że poznałam kilka, które przeczą tej teorii.
Ewa: To, co poznałaś, to nie był penis, tylko pasożytujący na nim mężczyzna – i to jest właśnie największa tragedia penisów. Obudził się?
Kornelia: Jaka tragedia? Bo się zgubiłam trochę...
Ewa: Chodzi o to, że nie występują luzem, każdy ma podczepionego do siebie rozczarowującego faceta. Tymczasem gdyby penisy były dostępne luzem, np. w sklepach zoologicznych, to kobiety by je kupowały zamiast jorków albo jamników!
Kornelia: Z rodowodem?
Ewa: No wyłącznie, żadnych kundli. Czujesz to? Idziesz ulicą i prowadzisz na smyczkach takie śliczne trzy penisy, wesołe, grzeczne, dobrze ułożone. Gwiżdżesz na nie, a one przybiegają i skaczą na ciebie, żebyś im rzuciła po ciasteczku.
Kornelia: Byłoby pięknie.
|
|
 |
|
Ewa: Jestem suką.
Kornelia: Suki to akurat bardzo dobre matki.
|
|
|
|