 |
|
Nie być winnym kłamstwa w niewypowiedzianym słowie..
Nie opowiem ci o wszystkim, to nie spowiedź, uwolnij myśli..
|
|
 |
|
A tak w ogóle, najprościej było by podłożyć bombę i zapomnieć!
Ale z drugiej strony to miliony wspomnień...
Coś mnie ciągnie tutaj, Słucham, serce bije mocniej.
Na ulicy niepozałatwianych spraw, jest ich tysiące...
|
|
 |
|
Sytuacje, w których moje ciało jakby padał deszcz...
Mokre, zimne jak lód, dreszcz przeszedł, mnie...
Widzę cień w oknie, stres, modlę się, czemu to nie dzień?
I pytam się, gdzie ja zgubiłam swój rozsądek!
|
|
 |
|
Strach.. Nie chcę się już bać, ale zapewne
mam coś na sumieniu i dlatego nie idę, a biegnę
|
|
 |
|
Moje życie, stos tajemnic namalowany farbą mej krwi
|
|
 |
|
Ulica nie śpi, wierz mi, czasem ja nie śpię przez to
Przez jej nieśmiertelność, błagam nieś mnie w przeszłość
Bo sam nie śmiem przejść nią, duchy nie śnią
Są tu częścią, sądu by dać szczęściu kontur
|
|
 |
|
Znowu tam stoję, a przede mną postacie
Imiona, sprawy, miejsca wyryte na cyrografie
Krwawy atrament, jeden podpis zostawisz
To ulica zniknie stąd, ty razem z nią
|
|
 |
|
A W SYLWESTRA? BANIA, ZA KAŻDEGO KTO KLIKNIE W PLUSIKA? :D
|
|
 |
|
A czas upływa lecz wskazówki nieruchome, one...
Spowite chłodem niespełnionych postanowień...
Zamarzły. Chcę odejść... Wystarczy, to koniec tej farsy!
|
|
 |
|
Śpieszmy się kochać ich jako ludzi
Bo co drugi gubi tu sens i się nie obudzi
Chcesz możesz łudzić się nieśmiertelnością albo
Gubić ostrość i tłumić w sobie samotność
|
|
 |
|
Lecz każdy się snuje tylko po to by gadać
Gadać, pierdolić i troić te pla pla
|
|
 |
|
Przepadniesz, powstaniesz, lub zostaniesz na dnie
Na zawsze w tym bagnie niespełnionych pragnień
Masz szansę aby się wydostać, to twoja gra
Ten świat to klatka, zaczynaj, walka trwa
|
|
|
|