 |
A ty podchodzisz nieprzytomnie tulisz moje ciało i milczysz tak jakby nic się nie stało.
|
|
 |
cz.1. stałam wpatrzona w niebo. było takie przejrzyste. zero chmur, same gwiazdy i tajemniczy księżyc. nawet nie czułam się samotna. miałam przy sobie igrające w górze błyszczące iskierki. myślałam jak tam jest. na górze. czy jest tak pięknie i baśniowo jak nam wpajają? czy może jednak tam strasznie cierpimy? po chwili moje myślenie przerwała mi wiadomość. napisał. 'za dziesięć minut tam gdzie zawsze.' nie zważając na fakt, że jestem w samej bluzie, wybiegłam z domu, by jak najszybciej znaleźć się na pobliskim placu zabaw. wiedziałam, że będzie długo przed czasem. wiedziałam, że też patrzył w niebo. dostrzegłam postać. stał wpatrzony w gwiazdy. tak pięknie komponował się ich blask z blaskiem jego tęczówek. podeszłam bliżej. - chciałeś mnie widzieć, to jestem, cześć. powiedziałam dosyć niepewnie. - tak. witaj. miło cię widzieć, uśmiechnął się. czułam się strasznie skrępowana. nie wiedziałam dlaczego tak właściwie chciał mnie widzieć. bałam się. najzwyczajniej w świecie spanikowałam.
|
|
 |
cz.2. patrzył na mnie i przeszywał mnie wzrokiem. - powiesz mi o co chodzi, zapytałam dosyć stanowczo. - chodzi o nas, odpowiedział tajemniczo. cóż mi to dało? mogłam domyślać się, co miał na myśli wypowiadając słowo 'nas' jednak nie zagłębiałam się w to, nie dopuszczałam do głowy żadnych myśli. stałam wpatrzona w niego jak obrazek. jego jasna karnacja odbijała się w świetle księżyca. wyglądał nieziemsko. podszedł bliżej. czułam ciepły oddech na moich wargach. nie zbliżyłam się, by zatopić nasze usta w pocałunku. to nie był najlepszy moment. trzęsąc się z zimna, poczułam jak obejmuje mnie w talii. miał takie ciepłe dłonie. przeszedł mnie dreszcz. - określisz się bardziej? zapytałam. - widzisz. z nami jest jak z gwiazdami. mimo faktu, że są tak daleko, zbliżają nas do siebie. co wieczór patrzysz w nie, tak jak dziś i ja o tym wiem. wiem, że je kochasz. wiem, że kochasz mnie i dłużej nie zniosę myśli bycia osobno. one są daleko, my tak blisko.
|
|
 |
cz.3. pozwólmy by los ułożył nam wspólną bajkę. bajkę ze szczęśliwym zakończeniem i wiesz? mogę obiecać ci to tu i teraz, a gwiazdy będą dla nas świadkiem, że nigdy, przenigdy nie pozwolę cię skrzywdzić, sam także tego nie uczynię. nie wiedziałam co odpowiedzieć. nie wiedziałam co mam pomyśleć. chciałam, żeby sam zrobił pierwszy krok. co noc myślałam o nim, zastanawiałam się co robi i czy choć przez chwile o mnie pomyślał. teraz, gdy powiedział mi szereg tak pięknie dobranych słów byłam pewna. pewna nas, naszego uczucia, naszej bajki i przyszłości. byłam pewna, że nigdy mnie nie skrzywdzi. wiedział, że gdyby to zrobił, gwiazdy nie świeciłyby takim blaskiem. takim pięknym blaskiem, jak dziś. / notte.
|
|
 |
cieszę się, że tutaj jestem. mimo faktu, że tak mało osób to w ogóle czyta. ja jestem z siebie dumna, tak to najlepsze określenie. dumna w sensie otworzenia się. większość z Was pomyśli: ' następna, która fantazjuje' a ja? ja tutaj jestem sobą. tutaj przelewam swoje emocje. wszystkie wpisy zawierają cząstkę mnie. mój wewnętrzny ból, który tak często mnie ogarnia. te wpisy są prawdziwe. pomyślicie, że mam ciekawe życie, tyle się dzieje. a ja? tak cholernie cierpię. nie radzę sobie, nie mam sił. cieszę się, że tutaj mogę być sobą, że nie żałuję tego co tutaj umieszczam, bo choć to prawda, mi jest lżej. to jest jak forma pamiętnika, tylko dostępna dla wszystkich. tutaj mam swój własny świat. tutaj mogę być sobą. tutaj potrafię się otworzyć. / przemyślenia notte.
|
|
 |
do you ever do something really stupid and then you just sit there every night for weeks and think about how stupid it was
|
|
 |
rząd się sprzedał, Ty nie musisz. / notte.
|
|
 |
skarbie, oczywiście, że Ci ufam... mogę przejrzeć Twój telefon? / notte.
|
|
 |
- cukierki, ciastka, kisiel, płatki kukurydziane, kanapki, herbata z cytryną. coś jeszcze? - Twoje usta, jeśli można. ♥ / notte.
|
|
 |
- co to znaczy kochać? zapytała mnie trzyletnia siostra. - a czemu pytasz? wyjąkałam ze zdziwienia. - bo wiesz, ja naprawdę lubiłam moją lalkę, a gdy odpadła jej ręka i musiałam ją wyrzucić to nie było mi jej szkoda, więc chyba nie potrafię kochać? zapytała. a ja? nie wiedziałam co odpowiedzieć. skąd trzyletnie dziecko miało mieć pojęcie czym jest miłość. / notte.
|
|
 |
a księżniczką? byłam tylko w Jego oczach ♥ / notte.
|
|
 |
to takie smutne, gdy znasz się z kimś piętnaście lat i nagle ten ktoś odchodzi. po prostu usuwa się w cień. nie możesz na niego liczyć, nie możesz powiedzieć, że masz prawdziwego przyjaciela, bo on odszedł. jego już nie ma. nie istnieje dla ciebie, choć żyje w realnym świecie. myślisz, może to minie? ale z czasem będzie coraz gorzej. codzienne rozmowy, zamieniają się w sms'y na które odpowiada ci, tak, nie, może i aha. tylko tyle. kiedyś? mogliście rozmawiać godzinami. teraz? nie powie ci nawet głupiego 'cześć'. miłe prawda? / notte.
|
|
|
|