 |
|
zaczynałam się zastanawiać, czy osoba, na którą czekam, kiedykolwiek się pojawi.
ale teraz wiem, że warto było czekać bo jesteś tym, na kogo czekałam.
|
|
 |
|
Jestem zazdrosna o każdą dziewczynę, którą kiedykolwiek przytuliłeś, bo przez jeden moment miała w ramionach cały mój świat.
|
|
 |
|
Skutkiem prawdziwego szczęścia nie jest uśmiech na ustach, lecz radość w oczach.
|
|
 |
|
Czy to nie jest wielka rzecz, znaczyć dla kogoś wszystko?
|
|
 |
|
Inspirujesz mnie. Stanowisz dla mnie wyzwanie każdego dnia. Wywołujesz mój uśmiech. Masz moje serce.
|
|
 |
|
To rodzaj obsesji. Chciała o nim mówić, nie mogła przestać o nim myśleć i WSZYSTKO się Jej z Nim kojarzyło. A kiedy nie mogła o nim opowiadać, siedziała i pisała Jego imię na kartkach.
|
|
 |
|
Są takie dni, kiedy potrzeba Twojego dotyku jest szczególnie dotkliwa.
Mrużę oczy na koci sposób, a ciało prosi się o Twoje dłonie.
|
|
 |
|
Budząc się każdego dnia, wyruszasz w drogę. Zasypiając, możesz przeliczyć przebyty kilometry rozmów, zachwytów, kłopotów, rozmyślań. Jeśli każdego ranka wiesz dokąd i dlaczego tam chcesz dotrzeć, czeka Cię radość nienadaremnej drogi
|
|
 |
|
Zaczynałam się zastanawiać, czy osoba, na którą czekam, kiedykolwiek się pojawi.
Ale teraz wiem, że warto było czekać bo jesteś tym, na kogo czekałam.
|
|
 |
|
jestem sentymentalną desperatką, która najpierw nawali się i leżąc na trawniku, będzie śpiewać biesiadne piosenki, a później w środku nocy, będzie wchodzić do mieszkania przez balkon, żeby nie obudzić reszty domowników. jednym słowem - nie pokochasz.
|
|
 |
|
pamiętam, kiedy cała zapłakana uciekałam przed Tobą, przez centrum handlowe. wbiegłam do damskiej toalety, a Ty bez chwili zawahania wbiegłeś za mną. dziewczyny wydzierały się na Ciebie, jak niezrównoważone. kazały Ci się wynosić. wyzywając od zboczeńców, groziły ochroną. - nie wyjdę, dopóki mi nie wybacz. - zaczął mnie szantażować. - zapomnij! - krzyczałam, starając się, przekrzyczeć tłum poddenerwowanych kobiet. - w takim razie miłe Panie, trochę sobie tutaj z Wami posiedzę. - powiedział, puszczając oczko do jednej z nich. kobieta poirytowana, zaczęła okładać go swoją torebką. - wynoś się, zboczeńcu! - krzyczała. - widzisz jak się dla Ciebie poświęcam? - spytał, starając się uniknąć kolejnych ciosów. właśnie wtedy wkroczyła ochrona, zawołana przez jedną z oburzonych pań. - pozwoli Pan ze mną. - powiedział wysoki, muskularny mężczyzna, chwytając go pod ramię. - niech Cię zgarną, w końcu zasłużyłeś. za napastowanie i złamane serce.- zaśmiałam się szyderczo.
|
|
|
|