 |
|
Kocham Go. Gdy się spóźnia. Gdy egoistycznie milczy drugi dzień z rzędu. Gdy myli cukier z solą i gdy obgryza paznokcie. Kocham Go miłością bezwarunkową, która całuje każdą jego wadę.
|
|
 |
|
Mimo tego wszystkiego musisz pamiętać, że Cię kocham. Mogę wstawać rano i robić Ci śniadanie, mogę dotykać z czułością Twoich dłoni, mogę na Ciebie patrzeć i nie mówić nic, mogę być, a potem znikać, jeżeli nie chcesz czuć przy sobie mojej obecności. Mogę stać w deszczu i całować Twoje usta, raz gorące, raz zimne i myśleć o tym, o czym myślisz. Mogę patrzeć wciąż w tę samą stronę, co Ty lub patrzeć w przeciwnym kierunku i mówić Ci, co się dzieje po drugiej stronie. Mogę opowiadać Ci historie, które we mnie mieszkają i malować maki na ścianach przez cały tydzień i zamalowywać je po Twoim powrocie, jeśli nie przypadną Ci do gustu..
|
|
 |
|
Tęsknota powoduje, że zwykły tydzień zamienia się w wieczność. Dni i noce dłużą się bezustannie. To coś co całkowicie obezwładnia nasz mózg...
|
|
 |
|
kłóciliśmy się. wyzywałam Cię od najgorszych. dostałeś kilka razy ode mnie w twarz. nie żałowałam, kiedy wyszedłeś trzaskając drzwiami. byliśmy kwita. płakałam, ale to nie miało dla mnie żadnego znaczenia. łzy w moim życiu stały się równie neutralną czynnością co mycie zębów. płacz w porównaniu do tego uczucia które mnie przepełniało, kiedy odebrałam telefon od jakiegoś starszego, zachrypniętego policjanta, mówiącego mi, że zginąłeś w wypadku, są niczym. uczucie, które rozdzierało moje wnętrzności od środka. to paskudne uczucie, jakby Twoją klatkę piersiową przygniatało coś w rodzaju kilkudziesięcio kilogramowego głazu. nic nie równa się ze świadomością, że moje ostatnie słowa, które skierowałam w Twoją stronę, brzmiały; 'życzę Ci, aby Cię szlag trafił!' te niewyobrażalne wyrzuty sumienia, jak gdybym to ja była sprawczynią tego wypadku. jak gdybym to ja zajechała Ci tą cholerną drogę.
|
|
 |
|
a teraz okazuję się, że nawet Twój uśmiech na mój widok był zwykłym szczękościskiem.
|
|
 |
|
nawet jeśli otworzę drzwi i będę kazać Ci się wynosić, gestykulując rękoma jak uciekinierka z zakładu psychiatrycznego, nie odchodź.
|
|
 |
|
kiedyś mówiłam :"mamo, no zrób coś.!" , teraz mówię: "fuck" , a jutro powiem ci "spierdalaj.!!"
|
|
 |
|
Pamiętam jak dziś,gdy po chwili ciszy panującej między nami,pytałeś o czym myślę,a ja w dwie sekundy wymyślałam rewelacyjną wymówkę,by tylko nie powiedzieć prawdy,że myślałam o Tobie.Szkoda,że takiego refleksu nie mam na lekcjach przu odpowiedzi...
|
|
 |
|
Wiele nawyków pozostało mi z przeszłości.Wciąż wystawiam język,gdy pada śnieg.Wciąż chodzę tylko po tych całych płytkach omijając popękane.Wciąż kłócę się z młodszą siostrą,kto będzie pomagał mamie przy pieczeniu ciasta.I wciąż zagryzam wargi słysząc Twoje imię.
|
|
|
|