 |
|
kiedyś to wszystko zrozumiecie , może.
|
|
 |
|
chciałabym cofnąć czas o kilka dni i sprawić , by zatrzymał się w miejscu.
|
|
 |
|
możemy być szczęśliwi gdziekolwiek.
móc zawsze i wszędzie już polegać na sobie.
|
|
 |
|
wróć, tak bez słów, tak po prostu.
|
|
 |
|
'i znowu wszystko powrocilo, znowu powrocilo to co nas laczylo, ta zajebista przyjacielska wiez, znowu spiewalysmy 'WCHODZE ZA WSZYSTKO' patrzac sobie w oczy, przepelnione procentami alkoholu, znowu siedzialysmy w tych pijackich miejscowkach, znowu smialysmy sie z glupot, opowiadajac sobie zycie, znowu wspominalysmy najlepsze boruty, i niezapomniane melanze, to chyba dowod na to ze prawdziwa przyjazn nigdy sie nie konczy, no nie?'
|
|
 |
|
'były nierozłączne, mówiły sobie wszystko, za małolata tańczyły na stolach pijąc czerwoną oranżadę, pokazywały świat na nowo, zostało tak do dziś, i chyba już na zawsze.'
|
|
 |
|
boli mnie każde wspomnienie, każda kartka w pamiętniku i każdy wpis tutaj. ale wiesz co boli mnie najbardziej? to że tylko ja się tym przejmuję, a Ty masz na to wyjebane. to że ja mimo tego wszystkiego co się stało nadal kocham Cię jak własną siostrę, mimo że nie jesteśmy w żaden sposób spokrewnione.
|
|
 |
|
nic nie rowna sie z tym strachem ze za 2 minuty mozesz dowiedziec sie ze zniszcyzlas sobie zycie..
|
|
 |
|
Wybacz, że nie noszę platform tylko najki. Wybacz, że nie mam połowy drogerii na mordzie, a jedynie tusz na rzęsach. Wybacz, że nie noszę obcisłych topów, tylko szerokie męskie koszulki. Wybacz, że nie wbijam się w lateksowe leginsy, tylko zakładam baggy. Wybacz, że nie kurwie się na dyskotekach, tylko wybieram domówkę z przyjaciółmi. Wybacz, że nie jestem poukładana, jak dupy liżące się nauczycielom w szkole. Wybacz, że rodzinę i przyjaciół stawiam ponad wszystko. Wybacz, że czasami mam zbyt mocno wyjebane. Wybacz, że mam dziwne fazy, i odchyły. Wybacz, że czasami staram się o rzeczy które nie mając najmniejszego sensu. Wybacz, że czasami sama nie wiem o co mi chodzi. Wybacz, że jestem taka a nie inna. / fuckyeea
|
|
 |
|
wezmę kieliszek czerwonego wina. w za dużym swetrze i papierosem w ręku, siądę na tarasie. zacznę, się skarżyć księżycowi z tego, jakim jesteś sukinsynem.
|
|
 |
|
Leżała i myślała tylko o nim, wiedziała że już go nie zdobędzie, musi się pogodzić z myślą że on nie zwraca na nią uwagi i nawet nie wie kim ona jest. W końcu udało się jej zasnąć. dokładnie o 07.07 obudził ją pies. Wyszła z nim do parku. Puściła go żeby pobiegał. Nagle jej oczom ukazał się ON. Szedł z jej zwierzakiem. Powiedział - to chyba twój pies? - Uśmiechnął się najpiękniej jak tylko mógł, chyba po to by ją oczarować - yy... taak to mój - odpowiedziała zszokowana całą sytuacją - prawie wpadł pod samochód, domyśliłem się że to twój pies, często z nim tu przychodzisz. - zbliżył się do niej - skąd wiesz, ze często tu bywam? - ehh... przyglądałem Ci się, w sumie to wiele dobrego o tobie słyszałem i.. no..spodobałaś mi się - speszył się. Nic nie mówiąc przybliżyła się do niego, przytuliła i spojrzała mu głęboko w oczy po czym wyszeptała mu prosto do ucha - kocham Cię - uśmiechnął się, pocałował najlepiej jak potrafił i powiedział - Ja Ciebie też. Tym razem miała szczęście. ♥
|
|
 |
|
Bywa i tak czasami, że z niektórymi problemami zostajemy całkiem sami i nikt nie jest w stanie nam pomóc.
|
|
|
|