 |
|
nadmiar smutku się śmieje, nadmiar radości płacze
|
|
 |
|
będziemy mijać się bez gestu i bez słowa, nie pamiętając, że przez krótki czas kochaliśmy się na zawsze
|
|
 |
|
zaczęli mi wkręcać jakiś ciężki temat, że nie mam problemów, że żyję fajnie, bo jeden z nich jest kurwa rehabilitantem i pracuje z ludźmi, którzy przeszli swoje, co może wiedzieć o życiu gnojek taki jak ja nie było chamstwa w tym, a raczej info żebym brał co moje, żebym żył z walizką żebym, korzystał, nie, z każdej chwili bo ziemia usuwa z góry jak peeling. oni tracili tutaj spokój ducha, a sens zostawili na łamanych kręgosłupach i wtedy bez kitu zabiło mocniej serce ze styka mi co mam i nie chce więcej nie chce więcej
|
|
 |
|
ludzie myślą że mi odjebało, a ja jestem normalny, napijmy się, napijmy się za to żeby tak zostało
|
|
 |
|
bardziej od gier karcianych lubię zdejmować stanik, po co ci pościel, nakryjesz się nogami
|
|
 |
|
w końcu mnie puścił, bo ile można robić raban o jeden numerek? o jeden numerek, Ty wiesz dobrze co mam na myśli
|
|
 |
|
podjąłem pracę, muszę spuścić z kija, rzucam cztery dychy i rucham, sia, bijacz
|
|
 |
|
choć wierzę w ludzi, zacząłem, choć muszę dalej biec, Ty daj mi sens, spakujmy plecak, wypierdolę alko
|
|
 |
|
jedno pewne, czuj, nie myśl, łap powietrze i sam sobie dopowiedz, co dla Ciebie najważniejsze
|
|
 |
|
lubię dobrze zjeść, wódę razy sześć, chwilę, bo zapomniałem, przecież, że nerwus nie pije
|
|
 |
|
lubię jeść, lubię spać, lubię pić, tak samo jak Ty
|
|
 |
|
i cierpię też przez to, że nie potrafię odwrócić się plecami do ludzi, którzy mnie ranią i mają za nic
|
|
|
|