 |
|
dym z papierosa zakrył Jego uśmiech. spojrzenie mówiło, jak cierpi.
|
|
 |
|
On nie rozumiał matematyki, ja - Jego osoby. z czasem nauczyłam Go, jak wyłącza się czynnik spod pierwiastka, dodaje potęgi, wylicza kąt wpisany. On? nauczył mnie kochać.
|
|
 |
|
tyrytyty, 3000 wpisów - to też Wasza zasługa, dziękóweczka za wytrwałość w czytaniu! ♥
|
|
 |
|
teraz chcę już tylko, żeby czasem się odezwał. dał o sobie znać mniej więcej raz w miesiącu z komunikatem, że żyje, w miarę dobrze, jeszcze jakoś to ciągnie, wyszedł z jednego bagna, ze śmiechem przypuszczając, że za chwilę wpakuje się w kolejne.
|
|
 |
|
znów popełniam ten sam błąd. wchodzę w znane już bagno. znów jestem szczęśliwa.
|
|
 |
|
nie było Go. nie było Go w umówionym miejscu którejś środy, kiedy wywinął się nauką do testu z którego i tak dostał laskę. nie było Go, gdy chorowałam, nie byłam przez ponad tydzień w szkole. nie przyszedł do mnie, głupio śmiejąc się, że przecież nie chcę, żeby się zaraził. bywał, czasem - gdy miał ochotę się zabawić, spędzić ciekawie noc, czy ogólnie, czas. zostawił mnie samą tamtej jesieni, kiedy moje życie całkowicie się sypało.
|
|
 |
|
życie to zbiór potknięć - wychowawczyni zauważająca na ognisku przygotowane na później browce, pobrudzenie się czekoladą z batona między środkowymi lekcjami, skręcenie kostki, czy nadgarstka, przegrany mecz lub nieudana zagrywka. Ty, ja, wpadnięcie w Twoje ramiona, ten cały epizod, który pozostawił mi palące szramy na sercu, choć na dobrą sprawę nie czułam się, jak po zwykłym straceniu równowagi.
|
|
 |
|
Była ze mną, patrzyłem na nią, czułem jej zapach, całowałem ją, przytulałem, było jak kiedyś, przez chwile. Lecz czy to moja wina, że Cię kocham i chce być Tylko Twój a Ty tylko moja ? może to i dziwne, wiem, że spieprzyłem swoją szanse, ale proszę Boga każdego dnia by znów obdarował mnie tym szczęściem, by zwrócił tą lepszą stronę mnie, tą która się śmiała, była pogodna, radosna, zwariowana. jesteśmy jak dwa aniołki które mają po jednym skrzydełku, sam nie będę mógł latać więc proszę Cię przyjdź i polećmy razem do nieba, znajdźmy tam spokój i dajmy jeszcze bardziej odżyć naszej miłości. Tak strasznię Cię kocham ;( /// M.
|
|
 |
|
Czułam, że ta znajomość musi mieć ciąg dalszy.
Nieważne jaki. Po prostu dalszy.
|
|
 |
|
Nie należała do tych kobiet,
które z czegokolwiek by się tłumaczyły.
|
|
 |
|
chciałbyś usiąść na brzegu i za horyzontem zgubić zmartwienia?
|
|
 |
|
'Przykułeś mnie do łóżka kajdankami pożądania. Zasłoniłeś oczy opaską namiętności. Ale dałeś klucz na wyciągnięcie dłoni, żebym mogła się uwolnić. Uwolnić swoje pragnienie bliskości i bezpieczeństwa... Dałeś wybór. Pozorny...
Odwieczny spór człowieka: serca, duszy i rozsądku. Nieważne co wybierzesz, ktoś i tak zostanie pokrzywdzony...'
|
|
|
|