 |
Siedzieliśmy w milczeniu. Nie mogłam znieść, rozdzierającego mnie bólu w klatce piersiowej. Wstałam podeszłam, do drzwi i otwarłam je na oścież. Kazałam mu wyjść. Przymrużył oczy, na znak, że nie rozumie, o co mi chodzi. - Zawsze tak robił. Krzyknęłam 'Wypierdalaj'. Nadal nie rozumiał. Nie mogłam się powstrzymać. Nie potrafiłam, dalej dusić w sobie tych wszystkich sprzecznym emocji. Wybuchnęłam spazmatycznym płaczem. Nie wiedział co się dzieje. Podszedł. Chciał mnie przytulić. Zaśmiałam się mu w twarz, wyrzucając jakim jest kretynem. Szepcząc jak bardzo Go kocham. Stanowczo, za bardzo aby pozwolić mu zostać ../ kolorowesny
|
|
 |
książka wypadła mi z rąk, które trzęsły się ze stresu. -'pieprzona szkoła'- mruknęłam pod nosem i szybko ją podniosłam. zdążyłam wstać a on już stał za moimi plecami, z promiennym uśmiechem przytulił mnie i pocałował w policzek. -'aż tak dobry masz humor?'- zapytałam zaskoczona tym przywitaniem, bo przecież ledwie się znamy. nic nie odpowiedział uśmiechnął się pod nosem i wcisnął mi w ręce kubek z gorącą kawą. zrobił krok w moją stronę a ja stałam jak wryta- 'ja tylko cieszę się, że cię widzę, tęskniłem, poza tym chyba potrzebujesz wsparcia prawda?' - nie zdążyłam odpowiedzieć, bo już znikał za rogiem korytarza./ yhymxd
|
|
 |
`Ukradkiem patrzyła, kiedy codziennie przechodził obok.
- Miłego dnia.
- szeptała, zagryzając zęby, żeby się nie rozpłakać.`
|
|
 |
zostawiłeś mi po sobie liście we włosach i usta nadal pragnące twoich pocałunków.
|
|
 |
zdecydowanie zmieniła się . wydoroślała. potrafiła odnaleźć się w każdej sytuacji, przebywała w starszym od niej towarzystwie, zaciągała się paląc swoje ulubione papierosy, nie piła byle jakiego piwa tylko drinki, spotykała się z facetami, którzy traktowali ją jak królewnę, rozmawiała na poważne tematy. zauważała jeden minus w tej całej sytuacji - nie była sobą.
|
|
 |
i ten jego cholernie słodki uśmiech, który doprowadza mnie do szaleństwa.
|
|
 |
"przejazdem znalazłam się w naszej restauracji. weszłam do środka, ci sami ludzie, te same twarze, miły kelner przy barze uśmiechający się do każdego nalewający drogie drinki. Podeszłam, kupiłam tymbarka, usiadłam przy naszym stoliku, przy tym samym gdy siedzieliśmy razem o 4 nad ranem pijąc wódkę, popijając wiśniowym napojem, wyciągnęłam fajki, powoli wypuszczając dym z płuc, łzy napływały mi do oczu. pełno wspomnień związanych z tobą, z nami. właśnie wtedy zabrałeś mi moją ulubioną bransoletkę i obiecałeś, że będziesz ją miał zawsze. zapaliłam kolejnego papierosa, odkręciłam tymbarka i przeczytałam napis pod zakrętką : "on cie kocha", poryczałam się jak głupia, tamtego dnia, gdy kupiłeś tymbarka wraz z wódką pisało dokładnie to samo..
|
|
 |
poszłam na ten mecz, bo chłopak, który mi się podobał mnie poprosił. stwierdził, że przyniosę mu szczęście i wygra. skąd mogłam wiedzieć, że Ty będziesz w przeciwnej drużynie? skąd mogłam wiedzieć, że to cholerne uczucie wróci? podszedłeś do mnie przed meczem ze swoją dziewczyną. zmieszałam się, przecież Ty nie wiedziałeś jak bardzo cierpiałam po tym rozstaniu. udawałam w końcu twardą. Zapytałeś 'Co tam?' zaczęłam się jąkać, że wszystko okej. po chwili poczułam, że ktoś łapie mnie w talii i całuje w policzek. 'Przepraszam' powiedział do Ciebie 'ale muszę ją porwać, aha i powodzenia. niech wygrają lepsi.' wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę krzesełek. 'dziękuję' szepnęłam i pocałowałam go lekko w policzek 'powodzenia' jeszcze dodałam. i wygrał! nie tylko mecz, ale także moją miłość do niego. a ja wygrałam jego! :*
|
|
 |
( otworzyła pamiętnik , zaczynając pisać.. ) ' Drogi pamiętniczku. nie daje rady. wszystko staje się takie ponure , nie jest tak jak kiedyś. kiedy był on było inaczej. nie. nie jestem tchórzem. on mnie zranił. dlatego zrezygnowałam. mimo swych pragnień do niego , po prostu.. zaczarował mnie swoją osobą. czuję że to był pierwszy chłopak który nie liczył się z urody a z głębi. chyba dorosłam. w każdym razie nie będę się rozczulać.. jeszcze trochę o nim dziś pomyślę. jutro zapomnę. jeszcze nie dziś.. od jutra zacznę żyć HappyEndem. '
|
|
 |
Usiadła na szkolnym korytarzu sama, włożyła słuchawki do uszu i odcięła się. Zamknęła oczy. Gdy nagle ktoś sie dosiadł i otulił ją ramieniem. Uśmiechnęła się, myślała, że to On. Gdy otworzyła oczy ujrzała nie jego twarz lecz zmartwionej przyjaciółki, wybuchnęła płaczem. Tak bardzo chciała Go przytulić ..
|
|
 |
Nie moge sobie nawet znaleźć innego na Twoje miesce. Nie wiem czy nie chce, czy nie potrafie, ale nie umiem. Za każdym razem kiedy poznam jakiegos chłopaka, wyda mi się całkiem fajny i czuję, że mogłabym byc z nim szczęsliwa wszystko tryska jak bańka mydlana. Zaczynam porównywać go do Ciebie i wtedy te chwilowe szczęście znika. Żaden nie będzie miał tak wspaniałych błękitnych oczu jak Ty, w które mogłam wpatrywać się godzinami, ani żaden nie będzie się tak wspaniale uśmiechał. za ten uśmiech zabiłabym po prostu. Choćbym nie wiem jak chciała nie znajdę drugiego takiego jak Ty.
|
|
|
|