 |
|
zasypia wiedząc, że się nie obudzi. zamyka oczy i ostatnie co jest w stanie wykonać to wysłanie mu krótkiego, banalnego esemesa. "nie zapomnij o mnie, kochany" / smacker_
|
|
 |
|
kocham go kochać, nienawidzę przez niego płakać. / smacker_
|
|
 |
|
chciał ochronić mnie przed złem, przed łzami, chciał oszczędzić mi cierpienia. więc zniknął. zniknął, powodując że sama się zabijałam. / smacker_
|
|
 |
|
To ma być przyjaźń? Ukhm, nie chce jej w takim razie.
|
|
 |
|
na jego stwierdzenie, że mnie zna, stwierdziłam, że go pojebało. / smacker_
|
|
 |
|
byłam silna. nie płakałam często. kiedy czułam, że łzy niedługo napłyną do oczu, zaczynałam się śmiać. z niczego. na początku na siłę, ale w efekcie kończyło się to autentyczną radością. kiedyś zdecydowanie wolałam się najebać, stracić świadomość, humorki zrzucić na karb promili. odkąd go poznałam, uśmiech nie schodził z twarzy. głupi rechot z niczego był codziennością. za łatwo tylko zapomniałam, że to działa w dwie strony i kiedy jego nie będzie, moje szczęście też spierdoli. / smacker_
|
|
 |
|
są takie dni, kiedy już rano wiesz jak to się skończy. kiedy jak tylko wstaniesz pakujesz do torby dodatkową paczkę chusteczek, ładujesz baterię w odtwarzaczu i nie używasz żadnego z tych specyfików, które to niby podkreślają oczy, bo wiesz, że i tak skończy spływając po twoich policzkach. / smacker_
|
|
 |
|
ile razy jeszcze wejdzie do mojego życia, narobi nadziei, ożywi mnie, a potem zniknie, zabijając moją świadomość, moje szczęście, zabijając samą mnie. / smacker_
|
|
 |
|
jego pocałunki, każdy dotyk jego palców, każde słowo, komplement, każde spojrzenie w oczy, każda obietnica, to gra. zabawił się. gdy łapał jej rękę, wiedział, że niedługo właśnie ona będzie ścierała kolejną łzę z policzka, gdy obejmował jej ramiona, był całkowicie świadomy tego, że niedługo będą trzęsły się w spazmach niepohamowanego płaczu. gdy leczył jej serce, wiedział, że niedługo umrze z jego powodu. / smacker_
|
|
|
|