 |
|
Trzymaj z dala się od głupot zachowaj pełen luz.
Tutaj niejednemu dragsy z wódą zżarły mózg.
|
|
 |
|
Człowiek kruchy jest jak chrust i każdy czasami pęka, to podstawą jest uczenie się na własnych błędach.
|
|
 |
|
Przeraża mnie fakt, jak bardzo się oddalamy. Jak budzimy się, już nie obok siebie i jak zaczynamy każdy, nowy dzień bez siebie. Jak przestajemy się uzupełniać. Naprawdę nie mogę, a nawet nie potrafię zrozumieć tego jak jest, tego jak w tak krótkim czasie zmienia się wszystko to, w co przecież nieugięcie wierzyło każde z nas. Dlaczego nadal tracimy to czego potrzebujemy najbardziej, i zwyczajnie nie potrafimy zrobić już nic? Dlaczego? To nie kwestia poddawania się, czy bezwładnego upadania na deski, nie, to nie to. To tak jakby odpuszczanie sobie siebie, ze świadomością, że mimo to, osobno nie damy sobie rady, że momentalnie wszystko inne straci na znaczeniu. Oddalamy się od tego, co ponoć jeszcze wczoraj było tak istotne, tak ważne, co jeszcze wczoraj miało sens. Stajemy do siebie plecami, i już nie potrafimy się odwrócić. Nie potrafimy tego wszystkiego naprawić. Nie potrafimy walczyć. Walczyć o to co nam pozostało.. walczyć o Nas samych. / Endoftime.
|
|
 |
|
Pędzisz ku wolności, nikt Cię nie wyprzedza.
|
|
 |
|
''Nie mogę powiedzieć, że się słodko złościsz, ale kocham taką Ciebie kiedy niszczysz tych gości...''
|
|
 |
|
Musisz lubić dziś, to dziś Ciebie polubi. A o wczoraj zapomnij to ono zapomni o Tobie.. O jutrze nie wolno, ono nie jest nasze.
|
|
 |
|
Dream As If You'll Live Forever. / Śnij jakbyś miała żyć wiecznie.
|
|
 |
|
Jeżeli dożyjesz stu lat, to ja chcę żyć sto lat minus jeden dzień, abym nigdy nie musiała żyć bez Ciebie.
|
|
 |
|
Masz na imię nikt, ja oddycham swobodniej...
|
|
 |
|
Nie chce mi się pierdolić jak jest i jak nie jest, co mnie wkurwia a co nie, ptaki nie śpiewają, w aucie zimno, powietrze coraz bardziej zatrute, wiary coraz więcej, herbata nadal gorąca, nie ma mleka do kawy, brak miłości, jeszcze mniej szacunku, bez obijania się, z wieloma siniakami ISTNIEJĘ.
|
|
 |
|
To wszystko jest straszne, albo nawet straszniejsze, brudne, nieumyte, wyblakłe, te wszystkie paradoxy szczęscia które z czasem ukazują swoją drugą zaśmianą twarz, zapłakaną i umorusaną w gównie, albo w błocie albo wogóle nie ukazują twarzy bo wcale jej nie mają.
|
|
|
|