głupie teksty, śmieszne teksty, opisy gadu-gadutwój portal społecznościowy

Teksty znajomych użytkownika kochamcieinigdynieprzestane4ever

Twojego odejścia boję się tak  jak dziecko boi się potworów z szafy   obie obawy są tak samo prawdziwe.

irresolute dodano: 13 listopada 2010

Twojego odejścia boję się tak, jak dziecko boi się potworów z szafy - obie obawy są tak samo prawdziwe.

  o czym teraz marzysz? – zapytał swoim grubym  pięknym głosem. uśmiechnęłam się. – marzę o  kolacji przy świecach  w Paryżu… z Tobą. – chyba dam radę spełnić Twoje marzenie  jak sądzisz? – sądzę  że Cię kocham  wariacie – śmiejąc się  czule go pocałowałam.  następnego dnia wchodząc do jego pokoju  ujrzałam dziesiątki zapalonych świec i rozłożone talerze. ze zdziwieniem podniosłam brew i spojrzałam w jego oczy.  wziął mnie za rękę i kazał mi usiąść. po chwili przyniósł stos cudownie pachnących cynamonem naleśników. dopiero wtedy zauważyłam  że pośrodku stolika stała niewielka figurka wieży Eiffla. – jesteś niesamowity  wiesz? – powiedziałam  a on w milczeniu pocałował mnie w czoło.

irresolute dodano: 13 listopada 2010

- o czym teraz marzysz? – zapytał swoim grubym, pięknym głosem. uśmiechnęłam się. – marzę o kolacji przy świecach, w Paryżu… z Tobą. – chyba dam radę spełnić Twoje marzenie, jak sądzisz? – sądzę, że Cię kocham, wariacie – śmiejąc się, czule go pocałowałam. następnego dnia wchodząc do jego pokoju, ujrzałam dziesiątki zapalonych świec i rozłożone talerze. ze zdziwieniem podniosłam brew i spojrzałam w jego oczy. wziął mnie za rękę i kazał mi usiąść. po chwili przyniósł stos cudownie pachnących cynamonem naleśników. dopiero wtedy zauważyłam, że pośrodku stolika stała niewielka figurka wieży Eiffla. – jesteś niesamowity, wiesz? – powiedziałam, a on w milczeniu pocałował mnie w czoło.

wystarczy  że zasnę  a już witasz mnie swoim cudownym uśmiechem. wystarczy  że otworzę oczy  a od razu znikasz. magia  nie sądzisz?

irresolute dodano: 13 listopada 2010

wystarczy, że zasnę, a już witasz mnie swoim cudownym uśmiechem. wystarczy, że otworzę oczy, a od razu znikasz. magia, nie sądzisz?

wiesz jak bardzo boli to  kiedy strasznie bliska Ci osoba cierpi  a nie możesz nic na to poradzić  bo znajduje się od Ciebie ponad sześć godzin drogi? kiedy nie potrafisz pomóc  choć tak bardzo chcesz  a prawdopodobnie jedyną sensowną pomocą byłaby obecność przy Niej? kiedy chcesz razem z tą osobą milczeć  płakać  klnąć na wszystko dookoła  cokolwiek – a możesz jedynie wystukać kilka słów na klawiaturze komputera  komórki? ja wiem  więc proszę  szanuj to  że masz ważne Ci osoby koło siebie. kocham Cię  S.

irresolute dodano: 12 listopada 2010

wiesz jak bardzo boli to, kiedy strasznie bliska Ci osoba cierpi, a nie możesz nic na to poradzić, bo znajduje się od Ciebie ponad sześć godzin drogi? kiedy nie potrafisz pomóc, choć tak bardzo chcesz, a prawdopodobnie jedyną sensowną pomocą byłaby obecność przy Niej? kiedy chcesz razem z tą osobą milczeć, płakać, klnąć na wszystko dookoła, cokolwiek – a możesz jedynie wystukać kilka słów na klawiaturze komputera, komórki? ja wiem, więc proszę, szanuj to, że masz ważne Ci osoby koło siebie. kocham Cię, S.

ta niesamowita swoboda  kiedy ubieramy ogromne koszulki mojego brata  nasze rozciągnięte spodnie od dresów i włączamy jakąś denną komedię romantyczną  kiedy roztrzepane i rozmazane pijemy wino prosto z butelki  rzucamy w siebie popcornem i palimy nasze ulubione cienkie papierosy  co chwila mówiąc ze łzami w oczach  że faceci zostali obdarzeni jedynie niesamowitym darem łamania serc. jak dobrze  że Cię mam  siostrzyczko.

irresolute dodano: 12 listopada 2010

ta niesamowita swoboda, kiedy ubieramy ogromne koszulki mojego brata, nasze rozciągnięte spodnie od dresów i włączamy jakąś denną komedię romantyczną, kiedy roztrzepane i rozmazane pijemy wino prosto z butelki, rzucamy w siebie popcornem i palimy nasze ulubione cienkie papierosy, co chwila mówiąc ze łzami w oczach, że faceci zostali obdarzeni jedynie niesamowitym darem łamania serc. jak dobrze, że Cię mam, siostrzyczko.

siedząc na ławce  zauważyłam wyryte na szarym oparciu ‘p + k = miłość’. nie zastanawiając się nad tym co robię  wyjęłam czerwony marker i z ironicznym uśmiechem na twarzy dopisałam obok ‘jej naiwność + jego kłamstwa = złamane serce’.

irresolute dodano: 11 listopada 2010

siedząc na ławce, zauważyłam wyryte na szarym oparciu ‘p + k = miłość’. nie zastanawiając się nad tym co robię, wyjęłam czerwony marker i z ironicznym uśmiechem na twarzy dopisałam obok ‘jej naiwność + jego kłamstwa = złamane serce’.

mimo mojego panicznego lęku  nawet pająki nie były dla mnie straszne  kiedy trzymałeś mnie za rękę. nadal Cię kocham  mój superbohaterze.

irresolute dodano: 11 listopada 2010

mimo mojego panicznego lęku, nawet pająki nie były dla mnie straszne, kiedy trzymałeś mnie za rękę. nadal Cię kocham, mój superbohaterze.

z całych sił uczę się żyć bez Ciebie  czasami nawet odnoszę sukcesy   udaje mi się wyrzucić Cię z umysłu na kilka dłuższych chwil. i na co te starania? wystarczy  że prezenter w telewizji przedstawi się Twoim imieniem  a moje martwe motyle w brzuchu zmartwychwstają  znowu bezradnie trzepoczą swoimi skrzydłami w moim wnętrzu. sześć najbardziej znienawidzonych i kochanych przeze mnie liter powodują  że przeżywam wszystko od nowa  wspomnienia łzami napływają do oczu. zaciskam nerwowo zęby na dolnej wardze  plamiąc ją czerwoną plamą krwi  a mama zawsze patrzy się na mnie jak na idiotkę  kiedy rzucam czym tylko się da w ekran telewizora.

irresolute dodano: 10 listopada 2010

z całych sił uczę się żyć bez Ciebie, czasami nawet odnoszę sukcesy - udaje mi się wyrzucić Cię z umysłu na kilka dłuższych chwil. i na co te starania? wystarczy, że prezenter w telewizji przedstawi się Twoim imieniem, a moje martwe motyle w brzuchu zmartwychwstają, znowu bezradnie trzepoczą swoimi skrzydłami w moim wnętrzu. sześć najbardziej znienawidzonych i kochanych przeze mnie liter powodują, że przeżywam wszystko od nowa, wspomnienia łzami napływają do oczu. zaciskam nerwowo zęby na dolnej wardze, plamiąc ją czerwoną plamą krwi, a mama zawsze patrzy się na mnie jak na idiotkę, kiedy rzucam czym tylko się da w ekran telewizora.

siedziała w swoim ulubionym bujanym fotelu  przykryta ciepłym kocem  z szklanką dobrej  zielonej herbaty w dłoni – jak zawsze  kiedy myślała o nim. ciszę wypełniającą jej pokój przerwał dzwoniący telefon. upiła jeszcze jeden łyk pachnącego napoju i odstawiła naczynie na niewielki stolik stojący tuż obok. leniwie zrzuciła koc na podłogę  po chwili wstała i z niechęcią wzięła telefon do ręki. wpadła w osłupienie. dzwoniła jego mama. – ha…halo? – wydukała dziewczyna. – miał wypadek. nie żyje…   poczuła  jak jej serce łamie się na tysiące kawałków. upuściła w bezsilności telefon. otworzyła okno  ustała na parapecie. ‘kochanie  już do Ciebie idę’ – krzyknęła  skacząc z czwartego piętra.

irresolute dodano: 1 listopada 2010

siedziała w swoim ulubionym bujanym fotelu, przykryta ciepłym kocem, z szklanką dobrej, zielonej herbaty w dłoni – jak zawsze, kiedy myślała o nim. ciszę wypełniającą jej pokój przerwał dzwoniący telefon. upiła jeszcze jeden łyk pachnącego napoju i odstawiła naczynie na niewielki stolik stojący tuż obok. leniwie zrzuciła koc na podłogę, po chwili wstała i z niechęcią wzięła telefon do ręki. wpadła w osłupienie. dzwoniła jego mama. – ha…halo? – wydukała dziewczyna. – miał wypadek. nie żyje… - poczuła, jak jej serce łamie się na tysiące kawałków. upuściła w bezsilności telefon. otworzyła okno, ustała na parapecie. ‘kochanie, już do Ciebie idę’ – krzyknęła, skacząc z czwartego piętra.

'musimy się spotkać. czekam.’ – odczytując tą wiadomość od Ciebie  poczułam delikatne ukłucie w okolicach serca. przygryzłam wargę. coś musiało się stać. nie zważając na nic  wybiegłam z domu. wiedziałam  że będziesz w parku. to było nasze miejsce  wiązało się z nim wiele niezapomnianych dla nas chwil. kiedy Cię zobaczyłam  opartego o drzewo  moje serce wpadło w arytmię. patrzyłeś przed siebie takim pustym wzrokiem. bez słowa chciałam złapać Cię za rękę. nerwowo ją cofnąłeś. – co się dzieje? słońce  co jest? – czułam  że w oczach stoją mi łzy. – obawiam się  że to koniec.   Twoje spojrzenie było przerażająco obojętne. deszcz łez oblał moją twarz. upadłam w bezradności na kolana.   co zrobiłam nie tak? – wyszeptałam. – na to wychodzi  że zbyt mocno mnie pokochałaś.   odpowiedział.

irresolute dodano: 1 listopada 2010

'musimy się spotkać. czekam.’ – odczytując tą wiadomość od Ciebie, poczułam delikatne ukłucie w okolicach serca. przygryzłam wargę. coś musiało się stać. nie zważając na nic, wybiegłam z domu. wiedziałam, że będziesz w parku. to było nasze miejsce, wiązało się z nim wiele niezapomnianych dla nas chwil. kiedy Cię zobaczyłam, opartego o drzewo, moje serce wpadło w arytmię. patrzyłeś przed siebie takim pustym wzrokiem. bez słowa chciałam złapać Cię za rękę. nerwowo ją cofnąłeś. – co się dzieje? słońce, co jest? – czułam, że w oczach stoją mi łzy. – obawiam się, że to koniec. - Twoje spojrzenie było przerażająco obojętne. deszcz łez oblał moją twarz. upadłam w bezradności na kolana. - co zrobiłam nie tak? – wyszeptałam. – na to wychodzi, że zbyt mocno mnie pokochałaś. - odpowiedział.

zaparzam słodką  malinową herbatę w moim ulubionym kubku w żaby  w tym zarezerwowanym na nasze spotkania. pamiętam  Ty miałeś swój niebieski  ten z herbem drużyny  której kibicujesz. uwielbiałam  kiedy tuliłeś swoje blade dłonie do jego ciepłych ścian  a kiedy herbata rozgrzewała organizm  Twoje oczy świeciły miodowo zielonym blaskiem  mówiłeś mi wtedy niesamowite rzeczy  ubierałeś uczucia w niebywały sposób  czarowałeś mnie swoimi słowami. wystarczy  że zamknę na chwilę oczy  a od razu wszystko wraca  widzę Twoje dołki w policzkach  które tak kochałam  do dzisiaj moją twarz wypełnia uśmiech  kiedy pomyślę o tym  jak uroczo marszczyłeś nos  kiedy parzyłeś sobie język. już zawsze smak malin będzie przypominał mi Ciebie  wiesz? i nawet nie wiesz jak to boli  wszystko minęło  już ponad rok piję herbatę sama. a Twój kubek wciąż stoi na szafce przy łóżku. niebiesko białe wspomnienie najpiękniejszych chwil mojego życia.

irresolute dodano: 29 października 2010

zaparzam słodką, malinową herbatę w moim ulubionym kubku w żaby, w tym zarezerwowanym na nasze spotkania. pamiętam, Ty miałeś swój niebieski, ten z herbem drużyny, której kibicujesz. uwielbiałam, kiedy tuliłeś swoje blade dłonie do jego ciepłych ścian, a kiedy herbata rozgrzewała organizm, Twoje oczy świeciły miodowo-zielonym blaskiem, mówiłeś mi wtedy niesamowite rzeczy, ubierałeś uczucia w niebywały sposób, czarowałeś mnie swoimi słowami. wystarczy, że zamknę na chwilę oczy, a od razu wszystko wraca, widzę Twoje dołki w policzkach, które tak kochałam, do dzisiaj moją twarz wypełnia uśmiech, kiedy pomyślę o tym, jak uroczo marszczyłeś nos, kiedy parzyłeś sobie język. już zawsze smak malin będzie przypominał mi Ciebie, wiesz? i nawet nie wiesz jak to boli, wszystko minęło, już ponad rok piję herbatę sama. a Twój kubek wciąż stoi na szafce przy łóżku. niebiesko-białe wspomnienie najpiękniejszych chwil mojego życia.

siadała przy swoim biurku  wyjmowała czyste kartki i trzy grubości ołówków. tak niewiele wystarczyło  żeby poczuła się lepiej. bezbłędnie  prawie z zamkniętymi oczami szkicowała jego oczy. potrafiła je przelać na papier w każdej sytuacji  w jakiej się znajdował. wie  jak patrzy  kiedy stało się coś niedobrego  jak błyszczą mu się oczy  kiedy opowiada o czymś ważnym  kiedy jest zdenerwowany  kiedy się zamyśli... bardzo dobrze zna jego spojrzenie zarezerwowane tylko dla niej  wtedy oczy mu się tak słodko śmieją. zna każdą plamkę na jego tęczówkach. w swoim albumie ma już kilkadziesiąt par jego oczu. to jej lekarstwo na tęsknotę.

irresolute dodano: 4 października 2010

siadała przy swoim biurku, wyjmowała czyste kartki i trzy grubości ołówków. tak niewiele wystarczyło, żeby poczuła się lepiej. bezbłędnie, prawie z zamkniętymi oczami szkicowała jego oczy. potrafiła je przelać na papier w każdej sytuacji, w jakiej się znajdował. wie, jak patrzy, kiedy stało się coś niedobrego, jak błyszczą mu się oczy, kiedy opowiada o czymś ważnym, kiedy jest zdenerwowany, kiedy się zamyśli... bardzo dobrze zna jego spojrzenie zarezerwowane tylko dla niej, wtedy oczy mu się tak słodko śmieją. zna każdą plamkę na jego tęczówkach. w swoim albumie ma już kilkadziesiąt par jego oczu. to jej lekarstwo na tęsknotę.

Moblo.pl
Użytkownicy
Reklama
Archiwum
Kontakt
Regulamin
Polityka Prywatności
Grupa Pino
Reklama
O Grupie Pino
Kontakt
Polecane strony
Transmisja Live
Darmowe galerie i hosting zdjęć