 |
|
Pamiętam, jak bardzo lubiłem na Ciebie patrzeć, kiedy robiłaś coś co Cię do głębi zajmowało, jak czytanie. Siadałaś przy biurku, okryta kocem, albo kładłaś się na kanapie i po prostu odcinałaś od świata. Nie ważne co wtedy robiłem, mogłem nawet wyjść na kilka godzin, a po powrocie i tak zobaczyłbym Cię w takiej samej pozycji, w jakiej byłaś gdy wychodziłem. Kiedy coś do Ciebie mówiłem potrafiłaś wydobyć z siebie tylko jakieś krótkie 'okej' albo 'mhm', a ja miałem wrażenie, że mnie wcale nie słuchałaś. Pamiętasz? '- Eliza - Co? - Słonie w lodówce.' A Ty wtedy, jak gdyby nigdy nic zaczynałaś, czasem nawet słowo w słowo powtarzać mi to, co przed chwilą sam mówiłem. Lubiłem Twoje oczy przepełnione takim bezgranicznym zainteresowaniem innym światem, czymś, do czego nikt nie miał wstępu. Nabijałem się z Ciebie, żebyś w końcu zwróciła na mnie uwagę, a Ty przeważnie w takich chwilach zaczynałaś na głos czytać jakiś fragment, który zawsze potrafił chwycić mnie za serce. Zupełnie jak Ty. /mr.f
|
|
 |
|
Ty, podobno pijesz wódę, pod wodę, pod wodą?/białas
|
|
 |
|
dziś miałbyś osiemnaście lat. właśnie dziś wódka zaczęłaby smakować zupełnie inaczej. lada dzień prowadziłbyś samochód. najbliższy weekend spędzilibyśmy opijając Twoje dzisiejsze święto. śmialibyśmy się, wspominali to wszystko, co było. znów przedrzeźniałbyś mnie, że przychodziłam do szkoły w "rozszarpanych mieczem" spodniach, i że nosiłam bluzę z uśmiechem zawsze wtedy, kiedy moje oczy czerwieniały od łez. pewnie znów rzuciłabym, że gdy zobaczyłam Cię pierwszy raz to chciałam krzyknąć, że mamy polskiego Harrego Pottera. a dziś? dziś zamiast tego wszystkiego, z oczami pełnymi łez przekraczamy cmentarną bramę, i podążamy w kierunku małego grobu. Grobu niewinnego człowieka. I wiesz, wiązanka samych najgorszych słów przeklinających ten świat ciśnie mi się na usta. "Może tam spełnią się Twoje marzenia" wypowiedziane szeptem gdzieś w przestrzeń, podczas odpalania znicza. I ciepły powiew wiatru na policzku, jakbyś chciał przekazać, że nadal jesteś, mimo iż niewidzialny. Marcin [*] /2rainbows
|
|
 |
|
ciężko jest kochać kogoś, kto tak bardzo przypomina Ci osobę, której nienawidzisz.
|
|
 |
|
męczysz mnie sobą, swoim zachowaniem, ciągłym przypominaniem o sobie. Ty podjąłeś decyzje, dlaczego chcesz, żebym żałowała ? dlatego, że na nowy rok powiedziałam Ci, że Cię nie kocham i jest mi obojętne co robisz? uwierz jest, chyba, sama nie wiem. możesz podbijać do każdej tylko nie do moich przyjaciółek. Ty w ogóle wiesz co to honor ? bo dumy to masz więcej niż powinieneś. odpuść sobie, ja nie chce znów o Tobie myśleć, pamiętasz? skończyliśmy ze sobą! pamiętasz? wydarzyło się to ponad siedem miesięcy temu. zapomnij, zniknij, teraz tego chce. / samowystarczalna
|
|
 |
|
teraz Ci tak bardzo w chuj fest zależy i to okazujesz ?z lekka za późno. chciałam tego jakieś pół roku temu, teraz miało Cię nie być. no właśnie.. czemu Ty wciąż jesteś ? / samowystarczalna
|
|
 |
|
nie proś o spotkanie, a po mojej odmowie nie przychodz mimo wszystko. wiesz, że tak nie może być, przecież to nie może już wrócić.. / samowystarczalna
|
|
 |
|
Mówią, że chodzę skuty i często chlam. Kazali mi dorosnąć, a ja śmiałem się w ich oczy i myślałem 'dobra, wiem.' Kiedyś rozstanie było w chuj ważne, ale po czasie przestałem liczyć ile ich było. I uciekłbym od tego świata, bo czasem myślę, że zejdę niżej niż się wydaje. Kiedyś obiecałem żyć i przez ten honor cierpiałem. Wiedziałem, że trzeba się zmienić, ale i tak wszystko sprowadzało się do jednego. Dziś? Żyje inaczej i patrzę jak każdy rok zmienia mi charakter, chociaż w lustrze widzę ten sam ryj. Mam jeden cel, może dwa. I ten rok będzie moim. /mialem.cie.nie.kochac
|
|
 |
|
Łapiąc mnie za rękę. ' Przecież bym Cię głupku nigdy nie zostawiła, zbyt wiele dla mnie znaczysz!Szybko sobie odpuściłeś ' Chciałem, się tłumaczyć lecz zamknęła mi usta, pocałunkiem . 'A co do tego, co jaram to zielone' byłem w szoku, po tym, jak straciła przyjaciela, nie chciała niczego jarać. spytałem jeszcze raz . "Zielone ? " Miałem nadzieje , że może się własnie przesłyszałem . 'Tak, Twoje oczy, zielone " / dawido606
|
|
 |
|
Cz1. Stałem przed nią, widząc jak w jej oczach zbierają się łzy. Naiwnie, chciałem uwierzyć że wszystko będzie dobrze, że szczęście, które nas opuściło, powróci, by chociaż na chwilę poczuć się kimś ważnym. Szukałem w jej oczach, siebie .. nie znalazłem nic, oprócz rozszerzonych źrenic . -' co ty dziewczyno palisz?' powiedziałem w nerwach .. Zamilkła , ręce pociły mi się, przez wiadomość, że mogę ją stracić. Spojrzała mi w oczy, po policzku pociekła jej jeszcze jedna łza . 'Myślę, że lepiej to będzie zakończyć, pomimo tego, że kocham Ciebie, zostańmy przyjaciółmi, " coś we mnie zamarło, nie chciałem pokazać, tego co czuję, . Odwróciłem się na pięcie, byle by znaleźć się jak najdalej . Jednak, złapała mnie za ramię, zmusiła mnie, żebym się odwrócił .. Wybuchła śmiechem./ dawido606
|
|
 |
|
Paamiętacie mnie jeszcze? : )
|
|
 |
|
Miłość? to nie dla mnie, dziękuje wychodzę./jnds
|
|
|
|