 |
braterstwo tej samej niedoli los rzuca kłody pod nogi, nerwy rwą się spod kontroli, zawsze muszę coś spierdolić.
|
|
 |
może chcę dobrze, ale przynoszę ból, i nagle wszystko wokół warte jest chuj, biegnę donikąd, ale coś mówi stój, otwarta rana ja znów sypie sól.
|
|
 |
zły sen, z którego chcę się obudzić.
|
|
 |
wyrzuty sumienia, a po nich szczerość, walka ze sobą z dnia wczorajszego.
|
|
 |
może tą duszę uwolni śmierć, nie wiem, czuję to ciało, jest dla niej więzieniem.
|
|
 |
może tą duszę uwolni śmierć, nie wiem, czuję to ciało, jest dla niej więzieniem.
|
|
 |
to jest ten moment, odstawiam z wódką lód, chcę słyszeć w domu tupot małych stóp.
|
|
 |
ciężki charakter? wiem mam z natury, ale chcę wierzyć w słońce, nie chcę już wierzyć w chmury.
|
|
 |
otrząsam się z goryczy najlepszych wspomnień.
|
|
 |
zrobię na przekór z premedytacją.
|
|
 |
dość już Twoich i moich łez, jak jest wiesz, masz twarz zasmuconą.
|
|
 |
uczucie kiedy ktoś chodzi po Twoim grobie.
|
|
|
|